Siła plotki


Znalazłem opis ciekawego eksperymentu przeprowadzonego w 1973 r. przez amerykańskiego psychologa Davida L.Rosenhana. Ośmioro zdrowych ludzi zgłosiło się jednocześnie do kilku klinik psychiatrycznych na terenie Stanów Zjednoczonych, symulując omamy słuchowe (głosy mówiące im o pustce). Zgodnie z przewidywaniami, pseudo-pacjenci zostali natychmiast przyjęci z rozpoznaniem schizofrenii. Jednak będąc już w szpitalach mieli zachowywać się całkowicie normalnie. Pomimo tego iż przestali uskarżać się na dolegliwości, ich pobyt był przedłużany (średnio wynosił 19 dni). Ceną uwolnienia było przyznanie się do choroby i zobowiązanie do regularnego przyjmowania leków psychotropowych.

Druga część eksperymentu była przewrotna. Rozpuszczono plotkę o tym iż w klinikach pojawią się symulanci. Na 193 osoby, które w ciągu kilku tygodni stawiły się w izbach przyjęć, lekarze stwierdzili 21 przypadków “fałszerstwa” a pielęgniarze ok. 40-tu. 19 przypadków “oszustwa” ustaliły jednomyślnie obie grupy personelu.

Spójrzmy teraz na naszą politykę przez pryzmat opisanej historii. Wystarczy skutecznie rozpropagowana plotka aby władza zaczęła widzieć politycznych oponentów w sporej części bogu ducha winnych obywateli zgłaszających swoje problemy. Oznacza to, iż nawet najbardziej racjonalne i apolityczne postulaty będą rozpatrywane pod kątem cynicznego podstępu. Co ciekawe, jawnie występująca opozycja niezależnie od tego co mówi, również klasyfikowana jest negatywnie. Czy widzicie w tym opisie miejsce dla jakichkolwiek przejawów zdroworozsądkowej komunikacji?

Spotkałem na swojej drodze wielu plotkarzy. Plotkarz jest często osobą lepiej zorientowaną w cudzych myślach niż sam właściciel myśli. Sęk w tym, że wpuszczanie w obieg informacji niesprawdzonych, nawet w najlepszej intencji np. wspierania swoich politycznych sympatii, sprzyja zamykaniu możliwości wszelkiego dialogu z władzą – również przychylnym jej plotkarzom. W rezultacie, dochodzi do najprostszego typu klasyfikacji: za nami – NASZ, mający jakiekolwiek uwagi – WRÓG.

Zastanawiając się czasem nad tym naszym polskim chaosem, dochodzę do wniosku, że ulepszanie tego kraju czy bytu zamieszkujących go obywateli jest skazane na całkowitą klapę z powodu bardzo długiej listy działań, wśród których plotka zajmuje ważne miejsce. Czy zdajemy sobie sprawę z jej destrukcyjnego wpływu? Nie sądzę. Nawet sami nie plotkując ponosimy konsekwencje plot cudzych i to niekoniecznie tych wymierzonych konkretnie w nas. Plotka była narzędziem aparatu bezpieki w czasach PRL gdy m.in. do kolejek podłączali się “działacze systemu” i rozgłaszali wieści o niemoralnym prowadzeniu się niewygodnych władzy autorytetów. O ile plotka mieściła się w zakresie choćby szczątkowej wiarygodności stawała się rosnącym z dnia na dzień mitem, by w rezultacie zaczęto postrzegać ją jako prawdę.

Jaka ilość takich prawd z drugiego obiegu żyje sobie w naszej wolnej przestrzeni wymiany opinii? Ile prawd prawdziwych postrzegamy jako plotki? Zakładając to, że ktoś mówi nam prawdę, możemy zostać dotkliwie oszukani. Gdy założymy potencjalną fałszywość otrzymanej treści – możemy bardzo paskudnie potraktować to co prawdziwe.

 

(fot: http://www.videojug.com)

  1. Luty 14, 2012 o 06:41:39 | #1

    Manipulacja informacją była, jest i będzie elementem walki politycznej, niezależnie od szerokości geograficznej i warunków :) , znanej w literaturze jako biała, szara lub czarna propaganda. Inna sprawa to, czy “oplotkowany” wierzy w plotkę, czy tylko udaje, że tak jest. Obstawiałabym tę drugą opcję.

    • Luty 14, 2012 o 17:06:50 | #2

      Witaj
      Czasem zastanawiam się nad wypracowaniem przez ludzkość tak wielu “odmian” tego samego zjawiska. PR, propaganda, “biała, szara,czarna”. Być może zależy to od tego, kto plotkuje i w pewnych kręgach unika się nazywania białego białym z uwagi na to że drobne kłamstwo mogłoby zburzyć wielką karierę. Tylko czy nie służy to wybielaniu zjawiska? Kłamstwo – im wyżej, tym inne nazewnictwo na “poświadczeniu nieprawdy” kończąc (choć pewnie wymyślono już coś nowego). Czy wierzymy…? W białe chętnie, w czarne nigdy:)

      • Luty 14, 2012 o 19:30:53 | #3

        Nie ma prawdy obiektywnej. Obiektywne są tylko fakty, ale to, co z nimi zrobimy, jak je zinterpretujemy, to całkiem inna bajka.
        Zaś do do wiary…Wierzę w Boga. Co do reszty jestem sceptyczna: przyglądam się, wyrabiam własną opinię, często ją zmieniam, gdy dowiaduję się czegoś nowego. Wiara to bardzo ryzykowna inwestycja :)

        • Luty 14, 2012 o 20:26:10 | #4

          O, a ja akurat uważam prawdę za fakt. Jak w programowaniu: true/false (prawda/fałsz), istnieje/nie istnieje, zero/jeden;)

  2. mbpPolka
    Luty 14, 2012 o 10:39:53 | #5

    W czasach, gdy media plotami żyją, ploty komentują, do plot dodaja wlasne wariacje na temat i nie na tema,t olbrzymia większość odbiorców jest tak zmanipulowana, że ploty bierze za jedyną objawioną prawdę. Dziennikarze, szczególnie tych infomediów jeszcze nigdy nikogo za ploty i pomówienia nie przeprosili, bo jak mówią, są glosem opinii publicznej. Tyle, ze nie moim i nie moich bliskich znajomych.

    • Luty 14, 2012 o 17:12:02 | #6

      To mnie boli. Nawet gdy pojawi się jakaś zdroworozsądkowa koncepcja na dowolny temat to jakaś bliżej nieokreślona, ale na pewno znaczna, grupa obywateli wierzy w coś zupełnie innego. Ileż razy w różnorodnych miejscach urządzano głosowanie nad prawdą.. Nawet ostatnio widziałem sondaż: czy Rutkowski ma rację w sporze z policją? U licha!:) Krok dzieli nas od samosądów;)

  3. Astrid
    Luty 14, 2012 o 11:44:08 | #7

    Teraz każda partia polityczna ma swoich speców od wrzucania do obiegu różnych mijających się z prawdą wieści, to ich metoda na czarny PR, na szkodzenie przeciwnikowi w oczach wyborców. Ale jest też druga strona medalu, wiele prawdziwych i ważnych informacji nie ujrzało światła dziennego albo dotarło do opinii publicznej zbyt późno, bo dziennikarze pogubieni w chaosie plotek rozsiewanych przez polityków, wzięli ją za kolejną ściemę i nie dochodzili prawdy.

    • Luty 14, 2012 o 17:14:53 | #8

      Dziennikarze dochodzący prawdy. To ciekawy temat;) Prawda ponoć nie wywoła dyskusji, więc w jakim celu jej szukać?:)

  4. maxi
    Luty 14, 2012 o 14:08:44 | #9

    Każdy widzi świat wokół siebie przez pryzmat własnych przywar. Złodziej widzi wszędzie złodziei, kobitka lekkich obyczajów dostrzega wszędzie panie swoje profesji, a manipulator oszustów. Uczciwy człowiek widzi dokoła dobrych i porządnych ludzi i ten w sumie ma najgorzej w zderzeniu z prawdą.
    A plotkarzy nie obchodzi prawda, oni mają swoją wersję, której się uparcie trzymają i największą agresję wzbudza w nich delikwent, który nijak nie chce się dopasować do kreowanego przez gawiedź wizerunku.

    • Luty 14, 2012 o 17:22:21 | #10

      Bardzo podobnie rzecz widzę. Moje obawy wzbudzają jedyne własne refleksje nad tym których ludzi jest więcej. Jeżeli standardem jest granie znaczonymi kartami to czy warto grać świeżo kupioną i rozpakowaną talią? Dla spokoju własnego sumienia owszem, ale nie bez znaczenia jest wysokość przegranej…

  5. Luty 14, 2012 o 15:32:42 | #11

    Ale przecież zwykle bywa odwrotnie “skutecznie rozpropagowana plotka doprowadza do tego, że bogu ducha winni obywatele mający swoje problemy, zaczynają widzieć we władzy swojego wroga i prześladowcę”. Dotyczy to wszystkich rządów i wszystkich tzw. opozycjonistów. Parafrazując Sztaudyngera “on (wróg) był stały, tylko one (plotki) się zmieniały” . Pozdrawiam.

    • Luty 14, 2012 o 17:29:28 | #12

      Plotka działa na wielu płaszczyznach i nie powiedziałbym że “odwrotnie” ale raczej “jednocześnie”. ‘Wrogość” wobec władzy moim zdaniem wygląda nieco inaczej. Między możliwościami szarego Kowalskiego a możliwościami króla jest zdecydowana różnica. Kowalski może mieć królowi za złe ale nie może nic zrobić. Gdy król ma Kowalskiemu za złe może go unicestwić. Władza w rozsądnym układzie powinna brać pod uwagę zdanie obywatela. Jeżeli z powodu plot przestanie słuchać – to opcja wrogości nie będzie plotką lecz uzasadnionym nastawieniem. Zgadzam się jednak w tym że nie zawsze można wierzyć temu kto na władzy, urzędnikach, prawnikach czy policji zawiódł się prawdziwie i bez własnego udziału. Statystyk na ten temat brak…

  1. Luty 14, 2012 o 07:21:26 | #1
  2. Luty 14, 2012 o 12:47:52 | #2

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.