Ruina czy Państwo Doskonałe? (ankieta)
Postaram się być szczery, a jak wiadomo szczerość bywa bolesna. Fakt, będę głównie domyślał się cudzych myśli, gdyż nie potrafię wejść w głowę drugiego człowieka by sprawdzić czy naprawdę w coś wierzy czy jedynie plecie gdyż tak mu pasuje. Ruina czy Państwo Doskonałe? Czy nie straciliśmy w tym wszystkim zdroworozsądkowej rachuby?
Argumenty mają obie strony, choć bardzo wyraźnie widać tendencję do wykluczania z rozmowy zwolenników opcji przeciwnej. Pewien jestem jednego, nie żyjemy w Państwie Doskonałym ale i Ruina jest przesadą. Wygląda na to że dla każdej politycznej opozycji i jej zwolenników państwo jest z natury złe a dla koalicjantów i zwolenników kraj doznaje nieopisanego wprost rozkwitu. Pierwsze jak i drugie mnie wkurza, choć niechęć do strony prorządowej jest nieco silniejsza gdyż to ta strona posiada przewagę, więc w wielu przypadkach dochodzi do tzw. kopania się z koniem. Problemem jest również to że pogląd rozkwitu tak intensywnie wpływa na emocje kreujących że gotowi są niekiedy wybić tych którzy mają zdanie inne. Zgadzam się, druga strona ma podobne ambicje ale jest słabsza, więc aspekty walki fair-play są dyskusyjne gdy jedna strona może drugą ubić a druga tylko o tym marzy.
W moim przekonaniu realna granica różnic w postrzeganiu państwa oddziela dwa obszary. Państwo jako a)infrastruktura techniczna w której obywatele są jedynie obiektami poruszającymi się po ściśle wyznaczonych ścieżkach, oraz państwo jako b) byt społeczny i kreowany przez społeczeństwo. Ta różnica jest bardzo ważna, gdyż dla zwolenników pierwszej opcji – bunt na pokładzie zorganizowany przez w założeniu bezmyślne obiekty – jest powodem do paniki, jest traktowany jak atak hakerski, jak błąd systemu, który należy natychmiast stłumić. Zwolennicy państwa społecznego są przekonani iż struktura polityczna mogłaby w ogóle nie istnieć, że ludzie są na ogół w porządku i potrafią rozwiązywać samodzielnie swoje problemy – państwo nie jest im potrzebne. Przedstawiłem skrajności, jesteśmy gdzieś w środku.
Pierwszą grupę stanowią konserwatyści uważający iż każda indywidualność jaka ma prawo zaistnieć w ich świecie musi być związana z przestępczością lub inną patologią. Konserwatyści po prostu uważają, że przyzwoity człowiek niczym nie wyróżnia się, rodzi się, uczy, idzie do pracy i umiera.
Druga grupa to anarcho-artyści, którzy chcą by świat był barwny, wolny, zgodny, by przypominał najlepsze ujęcia z genialnych kolorowych filmów i obrazów. Chcą go kreować na bieżąco, są niecierpliwi, nie lubią dyscyplinowania i wszelkich środków nacisku.
Oba światy należy jakoś pogodzić gdyż wbrew pozorom oba są sobie potrzebne. Świat drugi jest całkowicie nieodporny na zagrożenia zewnętrzne. Świat pierwszy nie wyszedł by w swoim wizerunku z socrealistycznej jednolitej bryły, gdyż każdy przejaw innowacyjnej (łamiącej konwenanse) twórczości traktuje wrogo.
Na początek proponuję ankietę, która niestety będzie mówiła jedynie o przekonaniach Gości tego bloga ale z uwagi na to że pojawiają się różne opnie może coś nam wyjdzie konstruktywnego. Zalecam jedną rzecz. Chciałbym abyście głosując kierowali się jak najbardziej obiektywną oceną złożoną z sumy oceny państwa jako “infrastruktury (jak ma się gospodarka, stabilność polityczna) i “bytu społecznego (jak żyje się ludziom)”.
1 – ruina
10 – doskonałość pod każdym względem






