Lud bez praw
Nie pierwszy raz zdarza się w świecie to, że krytykom władzy lub ustroju przypisuje się niepopularne cechy. W Izraelu niewygodnym ludziom zarzuca się współpracę z Hezbollahem, w USA nazywa się takowych komunistami a w Polsce sugeruje iż są złodziejami. Cóż, taka jest już polityka i dopominanie się umiaru byłoby ‘wołaniem na puszczy’. “Politykom można więcej”, przywykliśmy. Nie rażą nas zarzuty obecności sowieckich agentów w rządzie, propozycje dawania obywatelom po ryjach czy wieszania kogokolwiek. Uznaliśmy to wszystko za wielką ściemę, w której chodzi o skuteczne osiąganie różnorodnych celów. Treść jest drugorzędna. Nauczyliśmy się czytać między wierszami doszukując się finezyjnych forteli. Oczytani w instrukcjach Schopenhauera, znający arkana marketingu politycznego, osiągnęliśmy stan transcendentnego spokoju, pozwalający ignorować z uśmiechem każdą podłość.
Gdyby ten stan rzeczy towarzyszył wyłącznie działaniom politycznej kasty można byłoby – choć z trudem – rzecz zaakceptować. Polityka jest niestety nierozerwalnie związana z “władzą” a naturą władzy jest ekspansywność. Polityka i utożsamiane z nią zachowania znajdują spokojną przystań tam gdzie nigdy nie powinny się pojawić. Politykują media, politykują organizacje społeczne, politykują artyści, politykują zwykli ludzie. Często nawet nie dostrzegamy tego że przekraczamy granicę między zainteresowaniem polityką a politykowaniem. Cóż, odnosimy korzyści. Dla nieposiadających władzy nizin politykowanie jest formą dowartościowania, sposobem na dodanie sobie subtelnego blasku tych, którzy wiedzą i mogą więcej. Niekiedy taka postawa robi wrażenie, choć równie często jest zwyczajnie śmieszna. Kim bowiem jest człowiek, który kłamie lub obraża nie mając perspektywy na to, że jego działanie przyniesie korzyść w postaci rozgrzeszającego i radosnego dla ogółu efektu? Jest zwykłym kłamcą i paskudnikiem, nawet gdy jego umysł rozpiera poczucie spełniania wielkiej misji.
Indywidualnych aktywistów, fanatyków i klakierów, ludzie władzy uważają za pożytecznych idiotów. Oczywiście nie idiotów w sensie “głupców” a idiotów szargających własną reputację całkowicie za darmo. Uświadamianie ich w tej materii nie jest potrzebne z uwagi na przydatność tychże we wspieraniu budów gigantycznych konstrukcji politycznej obłudy których autentyzm można wykazać w sondażach. Niechby dziś zorganizowano ankietę mającą wykazać obywatelskie poczucie przestrzegania w Polsce praw człowieka. Żelazne 40% odpowie twierdząco gdyż głos w sondażu jest głosem za własnym odpowiedzialnym wyborem i honorem a nie odpowiedzią na pytanie. Kto szanujący swoje wykształcenie, inteligencję i wiarygodność przyzna się uczciwie: “myliłem się”? Dla chwały i autorytetu mądrych nie można ujawnić tak wielkiej tajemnicy.
Kiedy mądrzy brną, spada autorytet mądrych. Upadają zasady a moralność staje się piątym kołem u wozu w dążeniu do zwycięstwa, zwycięstwa okupionego dowolną ceną. Politycy mogą więcej, jednak jak traktować publicystów, organizacje czy drobnych komentatorów, którzy zgadzają się odgrywać rolę bezwolnych klakierów? Przeciwko komu działają odbijając jak echo polityczne osądy lub samodzielnie zmyślając przebiegłe ich zdaniem zarzuty? Przecież są obywatelami, czy nie dostrzegają tego, że zaczynają działać przeciwko samym sobie?
Dlaczego są głusi na decyzje trybunałów walczących o ich prawa, na oficjalne kłamstwa niejednokrotnie wypowiadane przez polityków z uśmiechem? Na złość Palikotowi? W kraju, w którym premier stwierdza publicznie, dobierając niezbyt fortunne eufemizmy, że protesty na ulicach zorganizowali złodzieje, że 200 tys. osób zrzeszonych w ‘fan-stronach’ zajmuje się piractwem i działa na rzecz mafii lub ku uciesze i na zlecenie konkurencji politycznej – nie dzieje się dobrze. Nie dzieje się dobrze gdyż minięta zostaje granica nie tylko profesjonalizmu ale i odpowiedzialności. Polityk reprezentuje prawo i rzucanie masowych oskarżeń jest czymś więcej niż naruszeniem zasady domniemania niewinności.
Na wybrzeżu w latach 70-tych użycie rozwiązań siłowych władza uzasadniła tym iż na ulice wylegli wichrzyciele i bandyci. 40 lat później podobne uzasadnienie stosuje premier demokratycznego kraju. Dlaczego to robi? Dlatego iż doskonale wie, że nie posiadamy praw, których przestrzegania domagamy się. Nie jesteśmy Europejczykami, jesteśmy tylko Polakami, których niezbywalne prawa ustalają w ramach widzimisię sądy. Uzasadniając swoją opinię premier stwierdził, że przy wprowadzaniu trudnych reform zawsze znajdzie się grupa tych, którym zmiany nie będą się podobać i nie zawsze ów sprzeciw jest całkiem szczery. Owszem – ale chodzi o sprzeciw parlamentarnej opozycji. Jaki jest sens konstytucyjnego prawa do zgromadzeń i protestów? Dla demokratycznego kolorytu? A może chodzi o umożliwienie wyrażenia sprzeciwu wobec wprowadzania regulacji naruszających prawa obywateli, regulacji które ukryto w trakcie kampanii? Czy protesty nie stanowią hamulca demokratycznego bezpieczeństwa? Kiedy wymagano od premiera nieugiętości i twardych posunięć wobec łamiących wszelkie normy politycznych konkurentów, premier milczał i pozostawał bierny. Wczoraj dokonała się diametralna przemiana, premier zaprezentował nieugiętość wobec obywateli domagających się przestrzegania norm.







Ty jesteś… pożyteczny ….
Czasem nawet uważam że najbardziej na świecie….
Przeglądam net i co ja “paczę”?. Wychodzi na to, że zalągł nam się jakiś międzynarodowy spisek i konsultacji w sprawie ustawy ACTA nie było właściwie nigdzie. Rząd Szwecji wszelkimi sposobami starał się tego nie upubliczniać, rząd Belgii wykorzystał zamieszanie polityczne w swoim kraju, by nic o tym nie mówić, Wielka Brytania idzie na rękę USA itd. Organizacje europejskie również nie uznały za stosowne podjąć jakichś konsultacji. A wszystko to z powodu Stanów Zjednoczonych, które naciskały, by w miarę możliwości unikać konsultacji. Zastanawiam się, czy dziwne zachowanie naszego rządu w sprawie ACTA nie wynika z presji wywieranej przez USA, że w razie niepodpisania ACTA ponownie wpiszą nas na listę państw pirackich, z której nas usunięto w 2010, gdy Polska zaczęła pracować nad ACTA.
di.com.pl/news/31568,0,USA_nie_uznaje_Polski_za_pirata_Cieszyc_sie.html ).
Coś mi z linkiem nie wyszło, a jest naprawdę ciekawy. Poprawiam.
http://di.com.pl/news/31568,0,USA_nie_uznaje_Polski_za_pirata_Cieszyc_sie.html
Witaj
Administracja Busha i Obamy zasłaniały się w trakcie tworzenia ACTA argumentem bezpieczeństwa narodowego, które mogłoby zostać narażone w przypadku jawności prac. Czyżby Britney Spears lub Beyonce stały się strategicznym elementami polityki militarnej USA? Pisałem niedawno o prewencyjnych atakach w cyberprzestrzeni. Elementu walki z cyber-terroryzmem nie rozwijałem gdyż w tym akurat aspekcie bardziej dbano o zachowanie poufności a teorii spiskowych pisać nie chciałem. Skoro jednak przy ACTA jest mowa o bezpieczeństwie narodowym USA to ignorowanie politycznego wymiaru (trzeciego już) byłoby naiwne.
———–
Premier podobno połajał Boniego i Zdrojewskiego. Odmówił jednak przyjęcia dymisji od Boniego .
U nas jak się dopchają do koryta, to są już Pany. Hołota czyli pospólstwo się nie liczy – oni wiedzą wszystko lepiej, przecież to są Pany,
Jest ciekawiej panie Dziki. Kiedy wyrazisz taką myśl oficjalnie usłyszysz że zżera Cię zawiść. Znajdziesz kontrargument?
Zastrzeżenia Związku Pracodawców Branży Internetowej IAB Polska:
a) ogólnych stwierdzeń ACTA w zakresie warunków utrzymania przez daną Stronę Porozumienia systemu przewidującego ograniczenie odpowiedzialności dostawców usług internetowych (art. 27 ust. 2 ACTA, przypis Nr 13);
b) obowiązku Strony Porozumienia w zakresie wspierania tzw. wspólnych wysiłków przedsiębiorców na rzecz skutecznego zwalczania naruszeń praw związanych ze znakami towarowymi, praw autorskich lub pokrewnych, o którym mowa w treści art. 27 ust. 3 ACTA;
c) warunków udostępniania sądom oraz tzw. „właściwym organom” danych osobowych osób
fizycznych (art. 11 ACTA oraz art. 27 ust. 4 ACTA);
d) zasad liczenia odszkodowania należnego dysponentom praw własności intelektualnej (art. 9 ACTA);
e) przedmiotu i zakresu współpracy międzynarodowej, o której mowa w treści art. 33 ACTA;
f) trybu procedowania Porozumienia ACTA, które zostało skonsultowane tylko i wyłącznie z wybranymi przez MKiDN organizacjami oraz podmiotami;
g) konieczności dokonania zmian w prawie UE i prawie krajowym w związku z podpisaniem ACTA.
Zdaniem IAB Polska wyjaśnienie powyższych kwestii pozwoli na usunięcie powstałych w związku z treścią ACTA niejasności co zapewni stabilne otoczenie prawne dla wykonywania i podejmowania działalności gospodarczej w sektorze branży internetowej.
http://di.com.pl/news/31568,0,USA_nie_uznaje_Polski_za_pirata_Cieszyc_sie.html
(odnośnik n/t dozwolonego użytku )
przedstawiciele policji i MSWiA pojawili się w styczniu na spotkaniu organizowanym przez “przemysł” (konferencja BCC). Tam poparli… likwidację użytku dozwolonego w prawie autorskim.
/…/
Dzięki dozwolonemu użytkowi możemy obejrzeć film wspólnie ze znajomymi i nie musimy wnosić dodatkowej opłaty. Dzięki dozwolonemu użytkowi można cytować fragmenty utworów lub prezentować je uczniom na lekcjach. Dzięki niemu wolno wykonywać publicznie utwory muzyczne, jeśli nie wiąże się to z korzyściami. Również dzięki dozwolonemu użytkowi mogą działać biblioteki.
/…/
czytam sobie właśnie konstytucję RP art. 31 punkt 3 i włos się jeży na głowie, jak nisko są w Polsce cenione “wolności i prawa innych osób” – toż nawet “ochrona środowiska” i “moralność publiczna” wyżej stoi w tej wyliczance możliwości ograniczenia moich “konstytucyjnych praw i wolności” – CO TO ZA GRANDA?!
Witaj z.k.
Nie panuję nad automatycznym mechanizmem antyspamowym który połyka komentarze. Nie zalecam zrażania się.
Zgoda w każdym punkcie.
Pozdrawiam.
A ja mam czas, ja poczekam…
)) Hippisi przeminęli, ale sporo dobrego po nich zostało.
Pomyślności.
Nie wiem na co chcesz czekać Ikko?:)