Wie czy nie chce wiedzieć ?
W mojej okolicy odpowiedzią na pytanie ‘co słychać ?’ jest często “a to zależy gdzie ucho przyłożysz”. W polityce jest podobnie a tej w internecie szczególnie. Niezależnie od tego jakie masz poglądy znajdziesz miejsca w których udowodnisz sobie że masz rację a dodatkowo dowiesz się że Twoje zdanie podziela większość Polaków. Gorzej z ogólnopolskimi sondażami. Te są bardziej bezwzględne i dlatego lista sondażowni pisowskich stale rośnie. Sprawiedliwe ankiety robi już chyba jedynie OBOP a i ten okazuje się zdradziecki skoro wykazał iż prawie 70% Polaków nie wierzy zapewnieniom gospodarczym i politycznym PO. To nawet dobrze. Skoro ostatni uczciwy barometr nastrojów zszedł na psy to jedyne wiarygodne wyniki będzie można znaleźć na forum PO, w kilku wiarygodnych blogach i w telewizyjnych zapewnieniach.
Gdy usłyszałem Kurskiego który zdradził nową strategię wyborczą PiS pomyślałem : “a to drań, wpisuje się w moja nagonkę na rząd !”. Wiecie, to trochę wkurza kiedy jakiś pomylony chce mi bratem być. Co mogę jednak zrobić ? Przestać się dopominać ? Przestać wypominać ? Koń jaki jest każdy widzi. Planktonem nie będę się przejmował. W krytykowaniu rządu mam interes. Chodzi dokładnie o miejsce które miał Donald wysmarować miodem lecz póki co smaga je witkami z młodych pokrzyw.
Dlaczego premier nic nie robi ? Nie wiem. To stary lis i z niejednego okienka dietę pobierał. Ma swoje wytyczne i je realizuje. Mnie zastanawia te 70% – gdyż chyba do nich należę. Nie użyję tu argumentu o treści “zawiódł rządowy aparat propagandowy” bo i piar jakoś przestał mnie przekonywać. Być może za dużo wiem. Jedną z różnic między PO a pisem którą jakiś czas temu odkryłem było to że pis ze swoją robotą się krył a platforma działa otwarcie. Manewr skuteczny. Okazało się bowiem że Polaków bardziej wkurza to gdy ktoś coś załatwia cichcem niż robi to publicznie lub na tyle głośno że wszyscy wiedzą. Gdy brudy prezesa wyłażą po latach to wiedza o paskudztwach PO jest powszechna. To duży plus i dzięki tej wiedzy “zbrodniczą” koalicji nazwać nie sposób. Po pis nadal nie wiadomo czego można się spodziewać.
Premier twierdzi że Polacy wiedzą o tym czego dokonał rząd a czego nie dokonał. No chyba niezupełnie. 50% Polaków nie korzysta z sieci dlatego nie mogą sobie o dokonaniach poczytać. Gazeta Wyborcza ma do 500 tys nakładu i nie można powiedzieć że to jakaś magiczna liczba – “Super Ekspres” pisząc o nagrodach za “smoleńsk” potrafi przyćmić i dziesięć elaboratów premiera. Z telewizją jest różnie – osobiście nie odczuwam nasilenia działań wojennych a przynajmniej tych szczególnie ukierunkowanych. Bardziej wrażliwi i zaangażowani wyborcy PO po prostu widząc w studiu Palikota albo Błaszczaka natychmiast klasyfikują ‘stację’ jako antyrządową. To już taki odruch który stał się dość drażniący i nie wiem czy nie ma swojego udziału w omawianych 70%. Używając ulubionego przez koalicjantów wstecznego porównywania TVN24 w zestawieniu z Gazetą Polską reprezentuje szczyt rzetelności, obiektywizmu, etyki i czego tam jeszcze mediom trzeba.
Tym o czym wie lub nie chce wiedzieć premier jest to że ludzie czują się zawiedzeni. Niedogodności wywołane przez oszołomstwo z opozycji niedogodnościami ale zamiast mniejszych podatków są większe, zamiast wzrostu zarobków i zatrudnienia mamy wyższe ceny. Piszę o tych głośnych sprawach. Społeczeństwo nie jest specjalnie zainteresowane poprawą za lat 50-iąt bo i kto powiedział że nie będzie wtedy pisu i nadal nic nie będzie można zrobić ? Owszem jest wyjście – cicha sugestia – dać PO pełnię władzy – tylko że trochę trudno to kupić po tym jak premier posypuje sobie głowę popiołem np. za rozrost aparatu urzędniczego lecz oprócz skruchy nie robi nic. Znaczy robi ale ludziom nie za bardzo chodzi o to o czym wspomina czyli o tym aby środki pozyskane dzięki ograniczeniu etatów wspomogły etaty które zostaną.
Powie ktoś : wzrost cen przecież niewielki, cena paliwa minęła psychologiczną granicę 5 zł więc dlatego panika. Nie, nie nie. To jest ‘atmosfera’. PO po prostu maszerowało do zwycięstwa w 2007 roku z hasłem “partia z zasadami”. Czyli nie ważne ile kto kradnie lecz że kradnie. Nie podobało się to pis szczególnie. Trzymanie się zasad miało ścisły związek z zaufaniem społecznym. Sawickie, Misiaki, Chlebki etc to margines, do wybaczenia choć jakiś wpływ na wiarę jest. Gorzej z tym że gdy wg. zasad obiecuje się obniżenie podatków a VAT rośnie to nie ważne o ile ważne że rośnie. Zasady kruszeją.
Nie można zaprzeczyć że istnieją mechanizmy blokowania takich efektów i Polakom nie za bardzo podoba się to że mając do wyboru dobro państwa (jako instytucji) lub obywatela wybiera się państwo. Tego wyboru dokonuje cała koalicja.
Potyczka o OFE choć nie rozstrzygnięta wywołuje problem innej natury. Ludzi interesowało głównie to czy emeryci mogą na tym stracić. Okazało się że wedle nowego systemu dług publiczny będzie mniejszy ale i emerytury mniejsze gdy w ramach dalszego funkcjonowania planu Balcerowicza dług byłby większy ale i emerytury większe. Polacy nie poczuwają się i słusznie do jakiegoś długu – którego nie zaciągali.
Kolejny składnik spadku zaufania polega na tym że premier i koalicja uważają iż komunikacja ze społeczeństwem przez ‘opiniotwórcze kręgi inteligenckie’ spełnia swoją rolę. Nie spełnia. Nawet mój ludowy blog jest zbyt intelektualny. Tzw. szary Kowalski czy jak kto woli ‘gawiedź’ zajmuje się setkami różniastych lekkich rozrywek a o polityce wie tyle ile go portfel uwiera lub co wyłowi z ekranu w ciągu 5 sek. przerzucając kanały. Z ekranu wyłowi w takim systemie głównie to czy Tusk ma wilcze oczy czy nie ma. Ksiądz czy Stefan Bratkowski na niego wpływu nie posiadają.
Ostatni chyba problem to rozwarstwienie społeczne w dziedzinie informacji. O ile ja, posiadając dostęp do internetu mam problem ze znalezieniem różnych wiadomości to co powiedzieć o Kowalskim bez sieci ? Ta przepaść skutkuje tym że premier rozmawiając z dobrze poinformowanymi porusza tematy zupełnie niezrozumiałe dla niepoinformowanych a i wykształciuchowskie słownictwo nie pomaga. Czy można wyjaśnić 80-letniej babci spod lasu co to jest stopa zwrotu ? Ona i tak będzie wiedziała że ją okradli.







Czy nie uwazasz Przyjacielu, ze dzisiaj juz stalo sie powszechnoscia zwalic wszelkie gowno na barko odzpowiedzialnosci PO i Premiera? To nie moda, a raczej forma zrzucenia stresu, niezadowolenia. To takie bicie psa po dupie za to, ze nie chce isc noga w noge.
Ja nie bronie ani Tuska ani PO, no bo mnie republikaninowi powinno zwisac kto tam w kraju nad Wisla miesza kasze z robalami na wzor dwnych PRL-owskich koszarow wojskowych.
Trzeba przyznac, ze zyjemy tu i tma w szalenie ciekawych czasach, tylko jakos szkoda, ze ta ciekawosc ma dosc dotkliwe konsekwencje dla naszych domowych budzetow, naszego samopoczucia,, wiary lepsze jutro. Wyleczono nas skutecznie nie wierzyc w cuda, no bo – jak juz tu kiedys powiedzialem – swtorca nieba i ziemi tez nam chyba pokazal palec srodkowy.
Sondaze przyjmuje z przymrozeniem oka, bo po pierwsze wiem jak one sa robione w Polsce, po drugie, wiem jak sa robione gdzie indziej ( to po czesci pewna moja branza zawodowa) i wreszcie nie w sondazach sprawa, a instrumentach ksztaltowania nastrojow spolecznych – a to czyni przede wszystkim cala sfera medialna czyli IV Wladza i tu bym byl za wnioskowanie o votum nieufnosci i dymisje IV wladzy.
Reasumujac u nas sie mowi TAKE IT EASY czyli spokoj i powolne ruchy.
Kaczynski i PiSdoland powoli sie sam pognebia we wlasnej dyletanckiej i awanturniczej retoryce. SLD moczy dupe dzieki Napieralskiemu ktory chcialby nbyc aniokiem opacznosci ze skrzydelkami , PJN traci grunt pod nogami a Palikto zbyt pozno wzial sie za inicjatywy, ktore sa wiarygodne i sluszne a,e – jak powiedzialem -zbyt pozno. Pozostaje nam jednam mimo wszystko mniejsze zlo i tego trzeba sie trzymac.
W poprzedniej dyskusji wspomniałem o tym że premier za te joby bierze 20 tys z hakiem. Mogę się zamienić – wszelka krytyka spłynie po mnie.;) Kto bierze się za politykę wie że gdy będzie źle to oberwie się mu za wszystkie czasy. Tak więc – nie ‘zwalanie’. Wziął odpowiedzialność i ponosi skutki. Tym razem wspominam o zaufaniu a raczej jego utracie. A to trochę inna materia.
Co do wiarygodności sondaży ukazują one ‘chwilowe stany emocjonalne’ jednak gdy zrobimy zestawienie z kilku miesięcy to nasz wykres kieruje się w stronę nieba. Dlatego podważanie tej tendencji jest niesłuszne a z drugiej strony pozytywne sondaże zwykliśmy przyjmować bezkrytycznie.
Pozostaje nam Romanie 7 miesięcy na to by :
-pis zdobyło góra 20%
-PO przestało się puszyć i kombinować a zajęło czymś optymistycznym także społecznie
-lewica żeby stanęła na ziemi (co zaczyna robić ale nie wiem czy kopanie PO to jest dobra metoda gdyż PO to klepka na której lewica póki co stoi a gadać i tak będzie trzeba)
-Palikot powinien wejść do sejmu i chętnie zastąpiłbym nim PSL ale akurat partia Pawlaka ma ponad 100 tys zarejestrowanych działaczy co daje przy niewielkich ruchach 5% w wyborach. Palikot nie posiada 1/4 tego potencjału.
To czego mi brakuje to programu na jutro. Program na ‘za pięć lat” mnie nie rusza.
To co najgorsze i co nas czeka to prezydencja w czasie kampanii. Wszelkie brudy za sprawą piszewii wylewać się będą na zewnątrz kraju. Będzie kicha i opinia bezradności politycznej wisi nad rządem. Piszewia osłabi Tuska … choć właściwie ta prezydentura to żyrandol więc może nie będzie tragedii.
Znów walisz jak z CKM, a tu chirurgiczna precyzja jest potrzebna
Po pierwsze, jeszcze nigdy w dziejach społeczeństwo nie miało tak łatwego dostępu do władzy. Do tego co władza mówi, dlaczego mówi i co robi. Więc narzekanie na “rozwarstwienie informacyjne” jest zupełnie nietrafione. Nigdy jeszcze nie było ono tak małe.
Po drugie, musisz się zdecydować. Albo ta jak ją nazywasz “gawiedź” wie, co się w świecie dzieje (lub przynajmniej chce wiedzieć) albo ma to w dupie i wtedy trudno mieć pretensje do władz, że nie marnuje czasu i pieniędzy na komunikaty do tej części społeczeństwa.
Po trzecie, znów musisz się zdecydować. Albo babcia nie ma szans zrozumieć czym jest “stopa zwrotu” albo ma szansę, ale nikt jej tego nie tłumaczy. Poza tym, jak twierdzą Amerykanie, jeżeli nie jesteś w stanie wytłumaczyć czegoś swojej 80-letniej babci, to prawdopodobnie sam tego nie rozumiesz.
Po czwarte, ciekawe i zabawne jest to z tym nie poczuwaniem się do długu publicznego. Rozumiem, że te manifestacje za podwyżkami pensji, wcześniejszymi emeryturami, liczniejszymi szpitalami i szkołami, równiejszymi drogami, skuteczniejszą policją, wspieraniem organizacji pozarządowych, usprawnieniem polityki informacyjnej itp. to wyraz hobby spacerowego, a nie naciskanie na rząd, by wytrzasnął skądś dodatkowe pieniądze?
Ach,. Panie Hiloo;)
Dostęp do władzy – to temat rzeka. To co władza mówi nie ma niczego wspólnego z informacją. To tylko takie mówienie, dla pokazania się, trochę dla propagandy, trochę dla ‘komunikacji’. Chcąc wiedzieć naprawdę musisz mówiąc brzydko ryć. Telewidz nie ma szans z internautą a internauta ma dostęp gdzieś do 60% realnych informacji. Eksperci medialni to jest cyrk na kółkach i czasem bywa że sami się pokłócą niż telewidzowi coś wyjaśnią czy do czegoś przekonają. ‘Widz lubi podobno zadymę’ i dlatego zaprasza się zadymiarzy a nie ekspertów.
Babcia spod lasu nie chce zrozumieć bo za dużo przeżyła i zna życie lepiej od wszystkich władz jakie zna : od hitlerowskiej, przez peerelowską po tę dzisiejszą.
Kiedy młode przyjadą i jej leki dowiozą albo coś tam pomogą i powiedzą że ich władza wysłała to babcia powie że ten Tusk to może i nie taki zły. Jednak ekonomiczne gadanie na ekranie na babci wrażenia nie zrobi no chyba że powie o tym TvTrwam.
Dług. Pieniądze leżą na ulicy. Rząd boi się zaryzykować więc inwestuje tylko w sprawdzone biznesy. Zainwestowano w specjalne strefy ekonomiczne lub dziedziny 90% stabilne – czyli powiązane z dotacjami. Powiedzmy że wyniki państwa są dziś tworzywem statystycznym – porównam – 99 obywateli zarabia po 2000zł a jeden z nich okrągły milion. Nie chce mi się obliczać ale średnia dla tych stu osób będzie sporo lepsza (chyba coś koło 11 tys/głowę). Będę wracał do tematu. Jestem zwolennikiem wolnego rynku a więc wolnej konkurencji, niskich podatków i wspierania przedsiębiorczości. Duży obrót – niewielki zysk. Dziś stosuje się metodę odwrotną : mały kontrolowany obrót – duży zysk.
Wybacz Hillo że tak po łebkach ale widzę że korci Cię do poważniejszej dyskusji na każdy poruszony temat (element tematu);) Z doświadczenia wiem że aby opisać sprawy konkretnie nawet długie wątki będą za małe. Zdecydowanie wolę uzupełnianie niż omawianie nieścisłości. Sporo przeszłych wątków dopiero z komentarzami stanowi jakąś w miarę spójną całość. Wiele razy zapowiadałem sobie jakieś podsumowania ale czas niestety nie działa na moją korzyść. Pomaga trochę odświeżanie tematów niewyczerpanych. Za każdym razem jest bardziej rzetelnie i prościej.
Romskey’u czy Ty bierzesz w ogóle pod uwagę sytuację w jakiej znalazł się rząd, gdy rozpoczął się kryzys, albo to, że na dług publiczny pracowały równie intensywnie poprzednie ekipy? W moim prywatnym życiu zdarzyło się tak, że wszystko mi mlekiem i miodem płynęło, nic tylko kwiczeć ze szczęścia aż przyszedł czas jesieni 2008 i się skończyło piękne. Zniknął rynek procownika,zaczął się znowu – pracodawcy. Rządowi też się to piękne skończyło i trzeba było i nadal trzeba przeciwdziałać. Uwazam, ze z kryzysem sobie ładnie poradzili, a teraz muszą poradzić sobie z długiem publicznym. I jeśli się kocha Polskę, a ja m.in. dzięki Tobie poczułam to znowu z cała mocą, to trzeba się trochę dla niej poświęcić. Zgodzić sie, że zamiast obniżki jet podwyżka (np. VAT) w imię wyższych racji. Nie mam stabilnych dochodów, spieszę uprzedzić Twoją krytykę (jak wczoraj Andy’ego), przymierzam sie do własnej działalności, mam dwoje małych dzieci – z tego wynika, że wszelkie podwyżki mnie dotykają mocno, ale coś za coś. Aby w przyszłości było dobrze trzeba zrównoważyć budżet i kropka.
Witaj;)
Poświęcenie jest możliwe tylko w przypadku wzajemności. Znałem kiedyś człowieka który powiedział coś takiego (uwaga na szczegóły) : “Weźmiemy się, zrobicie, będziemy mieli”. Parsknąłem śmiechem lecz jako jedyny. Autor słów zaśmiał się po kilku sekundach nie rozumiejąc początkowo w czym rzecz. Nawet nie zdawał sobie sprawy z tego co powiedział, rzecz była dla niego normalna.
Trudności w sprawowaniu władzy są oczywiste – jednak przyznam że ‘sztandarowe’ projekty z programu PO padały niekiedy już po konsultacjach z koalicjantem. Był okres w którym Pawlaka uważałem za gorsze zło niż dzikiego prezesa. Nie chcę już nawet wymieniać wad peeselu – panienki na posyłki, kochającej tylko tych co dają ładniejsze prezenty. Powiem że ‘złożoność przeciwności’ wynikała po części ze złej polityki ‘wewnętrznej’. PO mogła z lewicą zrobić wiele ale bała się opinii którą wyrobi jej prezes. Strach przed tą opinią wygrał z możliwością zawiązania sojuszu z dużą mocą. Pewnego rodzaju niechęć do ryzykownych posunięć była i jest działaniem przemyślanym ze strony PO a nie skutkiem nagonki czy ‘blokad’.
Zrównoważenie budżetu jest niemożliwe. Dług będzie rósł i nie ma przed tym ucieczki. Każdy zresztą kraj posiada długi. Chiny posiadają obligacje skarbowe USA coś ok. 3.5 bln USD. To dane sprzed kilku lat. Warto poważnie rozważyć uwolnienie rynku i społecznego potencjału nawet kosztem nieminimalizowania długu a potem coś z tego zebrać. Dziś każdą dziurę łatają i tak niezasobni obywatele. Ograniczenie administracji państwowej nie musi wiązać się ze zwolnieniami – można ciąć diety. Np. dlaczego samorządowiec zarabia 2000 za dwa pobyty na sesjach rady w miesiącu. Diety to zaledwie wierzchołek kosztów utrzymania urzędników którzy często ‘są od przyjmowania a nie sprawdzania’. Wierzę że niechęć przed uwolnieniem rynku nie wynika ze strachu przed konkurencją która pożarłaby biznesowe partyjne przybudówki. Wiara to oczywiście opium dla mas.
Co jeszcze ciekawe dzietność Polaków na wyspach wynosi ok. 2.5% gdy w Polsce chyba 1.3. Też daje do myślenia. Andy nie zrozumiał problemu i nadał mu łatkę ‘wyciąganie łapy”. Nie. Ludzie byliby w stanie sobie sami zapewnić więcej gdyby zluzowano ich trochę. System podatkowy zabija polską przedsiębiorczość i wiele innych przejawów działalności.
Resumując :
Mogę zgodzić się na cięcia i poświecenia gdy zobaczę cięcia na górze i nie usłyszę przez kolejne 7 miesięcy o żadnej nagrodzie czy Rychach i Zbychach. Inaczej nie da się. Szacunek i zaufanie wymagają wzajemności.
Zgadzam się z Tobą w ostatnim akapicie bez zastrzeżeń. A co do wyciągania łapy to obawiam się, ze nawet gdyby zaczęto racjonalne oszczędzanie na górze to i tak byśmy mieli coraz to nowe grupy społeczne z oponami pod kancelarią premiera Na marginesie brak kompleksowej polityki prorodzinnej to mój największy zarzut dla rządu. Ktoś w końcu to PKB musi tworzyć. Moja dzietność pozostanie na poziomie obecnym chociaż chętnie miałabym jeszze jedno dziecko. Niestety nie stać mnie.
P.S. To na pewno Ty, jakoś inaczej piszesz
Widzisz to jest coś czego nie rozumiem. Na grupę zadymiarzy jest dobra 10 razy większa grupa zrównoważonych, niekoniecznie na ulicy. Dlaczego nie możemy do tego przekonać się ?
ad P.S.
Tak to ja;) J.Himilsbach zapytany o różnice w życiorysach w kilku różnych wywiadach odpowiedział:
“Ile razy można opowiadać to samo ?”
Też się zastanawiałem, czy przypadkiem Bielan nie podpieprzył ci kodów… Ma w końcu wprawę!
O co chodzi ? Dziś jest rozmowa – wczoraj zostałem dwukrotnie zmuszony do debatowaniu o dyrdymałach. To mnie rozstraja, poważnie. Wolę czytać co myślicie niż słuchać co powinienem myśleć.
Namieszałeś. “Ograniczenie administracji państwowej” chcesz realizować obcinając diety samorządowców? Przecież to właśnie samorząd to ta jest zachwalana przez ciebie droga “rozluźniania” państwa, ich diet nie ustalają przepisy narzucone przez wredne Tuski z Pawlakami – te diety oni uchwalają sobie sami! Gdyby byli urzędnikami państwowymi, na tym szczeblu ich dochody byłyby bliskie średniej w budżetówce. Ale są naszymi wybrańcami, więc doją nas ile wlezie w przekonaniu, że jedyne co im grozi to utrata synekury, która prędzej czy później i tak nastąpi, więc trzeba się śpieszyć.
Najlepszą drogą do obniżenia kosztów administracji państwowej jest zdjęcie z niej obowiązku zajmowania się głupotami – obowiązku niejednokrotnie ustawowego.
Nie namieszałem Podałem jako opcję w przeciwdziałaniu – ograniczenie kosztów obsługi. Owszem, diety ustalają sobie sami ale przepisy na to pozwalają a Tusk jest szefem urzędników. Polityczny nacisk również nie jest bez znaczenia.
Zajmowanie się poważnymi sprawami… żartujesz. 500 tys osób ma zajmować się poważnymi sprawami ?
460 nie potrafi a co mówić pół miliona ?:)
Witaj Romskey
Piszesz 460 nie potrafi i masz rację. Tylko skąd wzięła się przynajmniej część z tych 460+100?
Pamiętasz plebiscytarne wybory w 89 roku? Listę Lecha? Któż na nią trafił? Parę tęgich głów, które kręciło tym interesem, a poza tym kolporterzy ulotek, lokalni społecznicy, czy w najgorszym razie tacy, co wzięli parę razy bananem w d..ę. Tym ludziom oddaliśmy kraj w 89 roku. Część z nich nadal egzystuje w polityce. Pamiętam wypowiedź pewnej donny z listy solidarnościowej: MY POLITYCY. A cóż ta babina zrobiła? Strajk w gminnej bibliotece zlikwidowany przez lokalnego komendanta MO, czy coś porównywalnego. Ci ludzie przez 20 lat nie nauczyli się niczego. Może jestem tępy z natury, ale uważam, że jeżeli ktoś nie nabył umiejętności liczenia w szkole i pchał się do humany, czy biolchemu w liceum, to się tego na starość nie nauczy i nie ma czego szukać w polityce, która de facto jest ekonomią na skalę globalną. I cóż taki piłkarzyk ma do powiedzenia w sprawach gospodarczych, jeżeli liczy tylko do 22 (drużyna + rezerwa)? A co mają do powiedzenia jego koledzy z boiska? Jakie uczelnie (choćby i komunistyczne) pokończyli?
Tusk to manipulant, wyciął wszystkich lepszych od siebie, ale teraz trafił w ślepy zaułek. Dotąd jakoś szło i nagle ściana, wynikająca z globalnych i europejskich uwarunkowań. Gdyby ten kopacz piłki czytywał traktaty Montaignea czy Rousseau, nie mówiąc o prawdziwych politykach, jak Talleyrand czy Richelieu, to może w tej pobijanej od piłki głowinie coś by zaiskrzyło, ale jak egzaminy się zdawało między jedną buntowniczą posiadówą (1/2 l/łeb) a drugą podobną, za to w dobrym warsiawskim towarzystwie, to skutki mamy, jakie mamy. Ludziom z Sejmu kontraktowego należało dać emerytury dla zasłużonych i wyp……ć poza obręb polityki. Oni do niej nie wnoszą nic, poza fobiami i wspomnieniami z 24 godzin na dołku, które zdarzyły się wybrańcom. Należało wprowadzić cenzus rodzaju wykształcenia prawnicze, ekonomiczne, administracyjne, a nie zbierać typków z techników melioracyjnych czy zootechnicznych.
Z doświadczenia wiem, że zawodowiec, dogada się z zawodowcem. Z przyuczonym amatorem, raczej nie, z błaznem ustrojonym w strój patriotyczny, ekologiczny czy inny, nigdy. I dokładnie taką sytuację mamy w dzisiejszym Sejmie RP.
Pozdrawiam
Dzięki Wjaf za ten wpis. Dużo spostrzeżeń o których na co dzień zapominamy.
Pozdrawiam.
No, no aleś trafił kulą w płot z tym wykształceniem posłów. Policzyłam sobie i opisałam wykształcenie posłów na swoim blogu. Plecam http://missjonash.blox.pl/2011/02/Poslowie-podsumowanie.html i 5 wcześniejszych części poświęconych każdemu ugrupowaniu i klubowi. Otóż najwięcej jest właśnie prawników, magistrów administacji, ekonomistów i politologów. Podam jako przykłąd cytat z samej siebie (ależ się super czuję): “22 mgr prawa, 20 mgr ekonomii, 11 mgr historii, po 10 mgr filologii polskiej i lekarzy medycyny, 9 mgr politologii, po 8 mgr pedagogiki i administracji, 6 mgr socjologii, po 4 mgr sztuki i wychowania fizycznego, po 3 mgr kulturoznawstwa, matematyki, marketingu i zarządzania, po 2 mgr stosunków międzynarodowych i filologii oraz mgr: filozofii, geologii, farmacji, geografii, fizyki, dziennikarstwa, bibliotekoznawstwa, etnografii i nauk strategicznych (w Akademii Obrony Narodowej i jest to kobieta). Jest także: 6 mgr inż mechaników, po 5 mgr inż elektryków i budownictwa, 4 mgr inż chemii, 3 mgr inż górników, 2 mgr inż geodezji oraz mgr inż: technologii żywności, pożarnictwa, ogrodnictwa, transportu, ekonomii (?), rolnictwa, archiekta. Mamy także inż: ochrony środowiska, rolnictwa, mechanika, transportu, budownictwa (kobieta), geodezji. Poza tym licencjaty z: socjologii, politologii i licencjat wydziału admistracyjnego (cokolwiek to znaczy). Osoby z wykształceniem średnim są głównie po liceach ogólnokształcących (10 osób), mamy także osobę z wykształceniem średnim policealnym, średnim ekonomicznym i technków: agrobiznesu, budowlanego i budowy okrętów”
Zgadnij z jakiej to partii.
Pytam poważnie : Czy są to osoby z tzw. pierwszego szeregu ? Kiedyś przytaczano dane ‘fighterów’ i ministrów i różnie to wyglądało.
(cenz na życz. użytk).
(cenz na życz. użytk).
Dzięki. Zaglądam;)
Witaj,
dzięki za to zestawienie. Ale brak jest informacji jak przebiegały ich dalsze kariery po ukończeniu studiów. Czy i jakie osiągnięcia mieli na tym polu? Jakie uprawnienia zdobyli? Bo skończyć dowolne studia, popracować 5 lat w budce z hamburgerami, albo nosić teczkę za lokalnym kacykiem a potem popyskować trochę na partyjnym mityngu i trafić z poręczenia wujka do Sejmu,to chyba prawdziwy obraz co najmniej polowy naszych deputowańców.
Pozdrawiam
Ten obszar chyba nie wyglądał najlepiej… pamiętam artykuł o tematach prac dyplomowych który krążył kiedyś nie tylko po sieci…
Problem w tym że “władzy’ nie można nauczyć się. To chyba kwestia genetyczna.
Witaj
Władzy niegdyś uczono (to na podstawie dawno przeczytanego pamiętnika, wydanego za komuny, dziś niestety nie pamiętam źródła…). Austriacki hrabia czy inny szlachciura wdrażając synalka do dziedziczenia, przydzielał mu najlepszego ekonoma, i najsłabszy folwark.
i dawał mu WAADZĘ. Jego wpadki pokrywał z własnej kasy (czegoś takiego nam dziś bardzo brakuje bo UE jakoś nieskora, a i błędy na ciut większą skalę). Potomkowie takowych rodów uważają, że potrafią zarządzać z racji urodzenia. W praktyce okazuje się, że nie umieją NIC. I trafiają do naszego Sejmu…
Dobre.
Taaaak? A kto na przykład? Oj nie podoba mi sie taka generalizacja.
—————————————–
(–> przechodzę z dyskusją na koniec Romskey)
Raz jeszcze wczytalem sie we wszystko, co tu zostalo napisane na tym blogu. Kazdy – zabierajacy glos w dyskusji – ma racje.Nikt o dziwo nie bladzi i jest takl jak jest – zeby nie powiedziec dosadniej.
przesledzilem pewne historie pewnych narodow, gdzie byly przemiany, bylo nowe, tylko jakos po staremu i czym sie w koncu to koczylo? ( To po czesci ma miejsce dzisiaj w sweicie , w tym w rkajach arabskich).
Pojawia sie fala przemian ktora pobudza spolecznosci do nadzieji i slepego wspierania tych, ktorzy oczekuja przemian. Takim cudem byl Obama, ktory haslem CHANGE kupil amerykanow, mlode pokolenie i mial kolosalne poparcie.
Pozniej nastepuje weryfikacja z rzeczywiostoscia i okazuje sie, ze jednak banda zastapila inna bande, ze w realu raczki jedenj bandy myja raczki drugiej bandy.,
Wczoraj nota bene przysluchiwalem sie i przygladalem sie spotkaniu Obamy w Nowym Jorku z demokratami. To wszystko bylo tak razaco podobne do tego co obserwuje w Polsce.
Do czego to wszystko w efekcie doprowadza?
doprowadza do przekroczenia rubikonu cierpliwosci spolecznosci, wybuchu niezadowolenia i szeregu akcji z tym zwiazanych i czy to bez czy z rozlewem krwi dochodzi do rozpedzenia wladzy i tych, ktorzy wodzili za nos cale narody.
Ja nie chce twerdzic, ze w Polsce dojdzie do przewrotu, ale w sytuacji, gdy wyloni sie silny osobowo lider i zacznie organizowac pajeczyne spolecznego niezadowolenia moze dojsc do rozmontowania tej grubymi nicmi szytej w Polsce demokracji.
Z tego, co wiem formuluje sie juz pewna sila , ktora umownie nazywam klubem, ktora na plecach oszukanej spolecznosci, zubozonej spolecznosci, zawiedzionego mlodego wyksztalconego pokolenia moze w zorganizowanej formie pokazac tym na gorze ( wszystko jedno czy to PO-wcy, czy PiSdzielce czy jeszcze inne cudaki ) gdzie raki zimuja!.A kto mi da gwarancje ze Polska armia – jakze oszukana przez kolejne Rzady w Polsce – nie pokaze w takiej sytuacji pazura sprewiedliwosci???????
Drogi Romskey!
Na wszystko trzeba patrzec poprzez pryzmat nie tylko pieniadza, komityw srodowiskowych, ale poprzez pryzmat tendencji i zjawisk socjo-ekonomnicznych.Polityka jest nastepstwem tego wszystkiego a nie kluczem.
Tak sobie myślę Romanie że psucie się demokracji nie wynika z błędów demokracji. Demokracja po prostu nie opłaca się ‘szychom’ – po co np. konkurencja monopolistom ? Kiedy demokrację zaczynają oblepiać środowiska socjalizujące odżywają środowiska prawicowe a te są bardzo korzystne dla tych (z religią włącznie) którym demokracja nie opłaca się. Znalezienie równowagi jest trudne ale wykonalne. Należy rozumieć cel. Kiedy jednak Tusk chce budować demokrację rękami kleru to wiadomo co z tego wyjdzie.
————
P.S.
Kto widział Astrid ?
Astrid. Jeżeli chodzi o wczorajszy wpis chodziło mi wyłącznie o to skojarzenie :
W wersji LEGO tak :
Romskey, słowo honoru, że na tym blogu w żadnej sekundzie nawet przez myśl mi nie przyszło podejrzewać Cię o jakieś niecne intencje.
A jeśli zdarzy nam się pożartować na temat spraw damsko-męskich, to przecież jesteśmy dorośli.
A nawiasem mówiąc, robię aż takie mimozowate wrażenie?
Te obrazki w duecie wypadły świetnie!
Czasem obawiam się po prostu o to że jesteś bardzo dobrą a przy okazji wrażliwą osobą a delikatność wśród “słoni” nie jest zawsze prosta;)
Cieszę się że jest OK. Lego rozłożyło mnie niedawno na łopatki;)
To sa dane posłów z PO. Po inne dane i podsumowanie odsyłam do siebie, bo za dużo pisania by było. I tak wiadomo, że wszystkie najważniejsze osoby w państwie są po historii, hi, hi – prezydent, premier, marszałkowie sejmu i senatu. Napisałam to trzeci raz, jak znowu zje mi komentarz to sie wkurzę. Dobranoc.
@Missjonash
Myślę że problem jest podobny jak w najnowszym wątku – statystyka lub jednostka.
Oba punkty widzenia zmierzają do generalizowania. Zdarza się że wiedzę np. o krajach arabskich podbudowujemy opiniami znajomego Araba, statystyka również nie lubi niemieszczących się.