Strona główna > Polityka, społeczeństwo > Z grozą do bloga

Z grozą do bloga


Kiedy zakładałem blog w WordPressie dane mi było wybrać tematykę którą chcę poruszać. Wybrałem ‘politykę’ i ‘społeczeństwo’ czując podświadomie iż o to właśnie mi chodzi. Nie miałem pojęcia o tym jak różne a nawet sprzeczne są to dziedziny. Normalny człowiek nie jest w stanie zrozumieć w czym problem więc spieszę z wyjaśnieniem. Poruszać tematy społeczne to działać na rzecz obywatela. Poruszać tematy polityczne to znaczy grać na korzyść tych których głównym zajęciem jest obmyślanie tego jak obywatela puścić z torbami. Używając prostszych metafor wybrałem jednoczesną działalność poganiacza i niewolnika, kierownika z hipermarketu i kasjerki, komornika i dłużnika, Żyda i antysemity.

O ile w okresach politycznej stabilności oba obszary zdają się harmonijnie współistnieć to z momentem rozpoczęcia kampanijnej rui pojawia się konflikt. Idzie człowiek do sklepu czy tankuje bak i widzi wyższe ceny. “Ceny wzrosły” – myśli. Myśli racjonalnie. Powiedzieć jednak publicznie ‘ceny wzrosły’ to znaczy nakarmić pisowców więc lepiej rzec “w Biedronce taniej”. Niby w Biedronce jest również drożej ale różnica cen ‘koszyka prezesa’ robi na tyle spore wrażenie że argument jakoś przechodzi. Jakoś.
Po czasie na skutek obserwacji zawartości portfela uruchamia się w człowieku społecznik-nie-malkontent który od krytyki niekonstruktywnej stroni : “Ceny wzrosły ale coś za bardzo, czy nie można z tym nic zrobić ?”.
Wpisuje tą myśl w bloga i w pierwszym komentarzu czyta :”w Biedronce taniej”. “Tak, tak oczywiście” – odpowiada – “ale mi nie o to chodziło”. Na jak by tu.. konsternacja. Ktoś po drugiej stronie chciałby powiedzieć “Ciiii, wiemy że ceny wzrosły ale to dla zwycięstwa, no chyba nie chcesz pisowców u władzy”. “Nie chcę… ale ceny wzrosły!” No jak powiedzieć że ceny.. a jednocześnie nie mówić o cenach ? Rzecz wykracza przecież po za obszar bieżącej polityki. W reakcji na lichwę powstał bank centralny to i ze zmowami cenowymi można byłoby powalczyć. Rzecz pożyteczna na lata !

Karambole myślowe stają się dniem powszednim. Można nie mówić nic i cierpieć sobie po cichu ciesząc się jednocześnie że dobro zwycięża. Meller nie wytrzymuje i pisze “Dość tego ! Mówię !”. Niedawni przyjaciele huzia na Józia : “A to pisowski brat jeden ! Niemoralny !”.

?? Ja rozumiem wyłamać się z szeregu jak posłanka Sawicka i zebrać joby ale Meller i Sawicka to dwie różne opcje. Meller powiedział prawdę i dostał po łbie. Politycznie wystąpienie niebezpieczne (bo pisowcy wygrają) ale za prawdę człowieka po łbie ? Nie gra to.

Ledwie Meller zamilkł … “Moralność to ta samą miarą mierzyć uczynki” – stwierdził niedawno Balcerowicz. Pamiętacie kto mówił o sobie “Człowiek z zasadami” ? Krąg przyjaciół Balcerowicza za wypowiedź go w pysk : “I po co się odzywa ? Jeszcze pisowcy wygrają”. Balcerowicz na to : ” Ludzie ale dupczą was zwyczajnie ! Opamiętania !”. Ludzie na to “A to cwaniaczek jeden, gospodarkę spieprzył a do tego ofe wymyślił aby człowiekowi wszystko zabrać…”.

Patrzę na to z boku i już nie wiem kto pis a kto peo. Kurski zapowiedział że w kampanii pis będzie gadał głosem Mellera czy Balcerowicza… do licha. Racjonalnie rzecz ujmując będzie mówił prawdę ! Cel podły i prawda użyta narzędziowo ale nie zapowiada się na to aby obrońcy słusznego zwycięstwa człowieka z zasadami odpuścili sobie dyskusję z faktami.
Da się tak wygrać ? Przegłosować rację ? Twierdzić że 500 tys urzędasów to jest normalny demokratyczny standard ? Ze wszystko gra ? Że cena E98 to fikcja a jedno okienko prawda ?

Wybaczcie że tak sobie nie oszczędzam ale proponuję rozmowy o tym jak można różne problemy rozwiązać. Wiem że to nieekonomiczne bo wymaga pracy, czasu, cierpliwości a pis u bram. No ale to przecież dla lepszego jutra. Wiem że dziś stwierdzenie jakiejkolwiek wady w systemie jest uznawane za atak na Tuska ale setka rzeczy o których staram się rzetelnie rozmawiać to dorobek kilku ekip, syf ropiejący od dziesięcioleci.
Pieprzyć pis. Kim są ludzie : homo-sapiens czy maszynami wyborczymi ? Pewnie większość nie zadaje sobie nawet takiego pytania otulając sumienie kojącą świadomością bycia dobrym chrześcijaninem a zarazem sprawiedliwym zwolennikiem kary śmierci.

  1. Marzec 30, 2011 o 07:30:01 | #1

    Ja mam wrażenie, że wewnątrz naszych partii panuje zasada: wódz ma zawsze rację i udzielamy mu bezwarunkowego poparcia. Każda próba dyskusji – kończy się wykluczeniem za działanie na szkodę partii. I takie same oczekiwania są w stosunku do wyborców. A to nie zawsze działa. Większość wyborców jakoś mało nadaje się na ślepych wyznawców danej partii, a są nawet tacy, którzy myślą samodzielnie i wiedzą, czego chcą. Jak to było? Wszystkie partie chca naszego dobra, nie pozwólmy im go sobie odebrać.
    A może warto na to spojrzeć z innej strony. Mamy wolny rynek i za kilka miesięcy staniemy z kartą do głosowania przed urną. Ogłośmy przetarg: kto da więcej? I konsekwetnie nie słuchajmy żadnych donosów w stylu “konkurencja knuje i jest gorsza od nas”, skoncentrujmy się na tym – co dana partia ma nam do zaproponowania.

    • Marzec 30, 2011 o 16:50:24 | #2

      Marzatelo dokładnie !

    • Tetryk56
      Marzec 30, 2011 o 18:28:10 | #3

      Takie hasło już chodziło:
      “Nikt inny nie da ci tyle, ile ja ci OBIECAM!”

      • Marzec 30, 2011 o 19:04:52 | #4

        Gdzieś niżej trochę rozwinąłem.
        (w odpowiedzi Missjonash)

  2. Abulafia
    Marzec 30, 2011 o 09:43:41 | #5

    Kiboli ,,mniejszego zła” bardzo rajcuje nobilitowanie władztwa PO zestawianiem z rządami PiS w IV RP. Ciekawe kryterium wartościowania; równanie do ,,dna”, za jakie wśród kibiców uchodzi kaczystan.
    Tamten zamordyzm częściej niewolił murzynów i toruńskim grzybem halucynogennym odurzał a eminencjom ciała dawał. Rządził niczym faszyzujące KGB, na których to WC oparł odnowę moralną (tak zeznają nawet nadinteligenci ze Studia Opinii).
    Kibole porównują, zestawiają, odnoszą…i żaden nie dostrzega, że ,,nobilituje” przez deprecjację czyli dołuje i sekuje tuskoland. Że to zbyt niskie progi, że zło można relatywizować tylko statystycznie, że równa się do pierwszego szeregu…
    Kochani kibole. Co zawodzi; niezdolność rozróżniania zła od dobra, czy niedostrzeganie karłowatości porównywania wspomnianych włodarzy Polski? Bo jeśli postrzegacie PO grzędę wyżej ponad PiSem, to gratuluję opadnięcia blach z oczu.

    Kiedy Jaś ucząc się wierszyka o kotce, co to;
    ,,Sześciu było z PO a poza nią jeden”
    poprzekręcał liczebniki nauczyciel zwraca uwagę;
    ,,Jasiu, było odwrotnie”
    Wówczas maluch stwierdza rezolutnie;
    ,,Ale one już przejrzały na oczy”.

    • Marzec 30, 2011 o 10:09:42 | #6

      Łatwo przyszywasz kibolską łatkę. Nie trzeba mieć u ciebie maczety ani kija siekiery, ale wystarczy być na meczu, żeby u ciebie uchodzić za kibola. Dziękuję.

      Wolę “iść po schodach do góry” i dojść, iż skakać z motyką na słońce, z nadzieją, że “doskoczę na skróty”, czyli “próbować” do usranej śmierci.

      Przyjemnego skakania z motyką. Głupota nie boli, tylko męczy (to podziękowanie za kibola)

    • Marzec 30, 2011 o 15:52:54 | #7

      Uroczy język. A szanowny komentator to komu kibicuje? Bo jak rozumiem to jest jakieś ugrupowanie, którego nie trzeba wartościować przez dołowanie?

      • Marzec 30, 2011 o 16:57:29 | #8

        Wedle mojego rozeznania Abulafia kibicuje bezstronnie pracującemu rozsądkowi. Bezstronność nie jest oczywiście bezwzględnym warunkiem w odbiorze rzeczywistości. To jeden z istotnych wpływów którego trochę w naszej współczesności brakuje.

  3. Abulafia
    Marzec 30, 2011 o 13:19:44 | #9

    @andy.
    Romskey pisał;
    ,,Masz niezdrowy uraz do mówiących i piszących o wadach systemu, w którym kibicujesz danej drużynie”.
    Po Twoim ostatnim wpisie nie zgodzę się z Romem. Twoje międlone słowa w ustnej dyzenterii, wyrażające oburzenie ,,kibolstwem”, są jak najbardziej zasadne. Gdybym był garbaty, albo dajmy na to ,,kochający inaczej”, a ktoś zauważyłby wytykając paluchem, też podałbym w wątpliwość ilość jego klepek w cebrze.
    Dlatego rzut ,,głupotą” (z czego słynę) przyjmuję jako niewyszukany komplement.

    Mam prośbę.
    Nie używaj proszę określenia ,,motyka”, bo tu na Szląsku ma ono paskudny wydźwięk. Ktoś nie zrozumie Twoich popegeerowskich atrybutów, złoży niemoralną propozycję i będę musiał przetańczyć z nim solo.
    Poza tym też kocham Andy.

  4. Roman Strokosz
    Marzec 30, 2011 o 13:25:31 | #10

    Z zadziwiajaca latwoscia spolecznosc w kraju nad Wisla tworzy wszelakie mity. Jednym z ich jest mit wszechmadrosci i wszechracji Prof.Balcerowicza. Nie neguje, ze jest on profesjonalem w swym fachu, jednak sztywno zasklepionym w tym medrcu nauk ekonomicznych, z ktorego czerpal i czerpie wzorce reformatorskie, aktory dzisiaj choby przykladowo w USA jest coraz glosnie i dosadniej krytykowany. Domek z kart reformatorskich zaczyna sie sypac.Rozbieznosc teorii od praktyki raz jeszcze pokazuje ze nauki ekonomiczne to nie tylko matematyka, statystyka , ekonometria, ale tez nauki spoleczne i odrobina filozofii mysli ekonomicznej.

    Nie cichnie wrzawa wokol OFE i ZUS i ustawy. Uwazam, ze kto nie rozumie zalozen tej ustawy, ten nie rozumie problemu, lub podchodzi do niego z punktu widzenia konca wlasnego nosa i skonsumowanej propagandy medialnej.

    Na podstawie powyzszego widzimy wszyscy namacalnie, ze mentalnosc i swiadomosc spoleczna jest najbardziej podatnym na manewrowanie elementem, wchodzacym w sklad filozofii mysli ekonomicznej.Odczucia spoleczne, opinie spoleczne sa wypadkowa nie tylko nieswiadomosci, co konsumcji zafalszowanych informacji, lub niewlasciwe podanych informacji. Zjawiska rynkowe ( negatywne ostatnimi czasy nie tylko w Polsce ale chyba na calym swiecie) podsycaja ekstremalnosc opinii, pojawianie sie pewnej psychozy tlumu.

    Nie trzeba wiec byc najwyzszego szczebla strategiem politycznym by wiedziec w jakim kierunku, jakimi srodkami pokierowac kampania wyborcza, tak, by odniosla wlasciwy skutek w uksztaltowanie oczekiwanej mentalnosci. Pytanie, kto to czyni efektywnie? Po czy PiS, SLD czy Kosciol bo PJN i Palikot wybiegaja poki co z gry pozostaja tlem do zagospodarowania przez liderujacych na scenie politycznej.
    Znowu sie rozpisalem, ale ROMSKEY ma talent do wrzucania tematow prowokujacych, wywolujacych do tablicy.
    Dziekuje za uwage i prosze o krytyke!

    • Marzec 30, 2011 o 16:13:37 | #11

      Romanie.

      Zastanawia mnie wstęp dot. ‘mitów’. Najpierw teza a potem uzasadnienie pomimo iż dyskusja trwa. Można i tak. Zacznę od kilku prostych pytań :
      -czy jedynie inwestycyjny charakter OFE nie czyni zeń Funduszu Zwiększonego Ryzyka, nie tylko narażonego na straty w wyniku błędów inwestycyjnych ale i jego całkowitej podatności na sytuację na rynku ?
      -czy nie zostają narażone środki gromadzone przez ludzi które zostają pozbawione ‘poduszki bezpieczeństwa’ w postaci obligacji ?
      -czy działania rządu nie są operowaniem ludzkimi pieniędzmi bez zgody obywateli ?

      Takich pytań można zadać sporo i nie ma tutaj niczego mitycznego.
      Druga strona medalu to sytuacja gospodarcza Polski. Specyficzna i zdecydowanie różna od wielu innych (tych bardziej prężnych). Ograniczenie składki jako ruch wpisany w większy całokształt ukazuje słuszne oszczędnościowe założenie. Ok. Problem w tym że owa oszczędność dotyka jednej jedynej dziedziny – OFE. Medialna propaganda którą przytaczasz przysłużyła się upowszechnieniu wyjątkowo durnej teorii : “Na OFE opiera się byt Rzeczypospolitej”. Gdyby rząd zaprezentował listę 50-ciu różnych cięć w tym OFE – dyskusja byłaby nieco inna. Rząd miałby poważny argument : oszczędzamy wszyscy i nie ma tu żadnej kombinacji. Niestety jest inaczej. Prosto rzecz ujmując ‘oszczędności’ pozyskane dzięki zmianom w OFE mogą służyć załataniu zapotrzebowania stale rozrastającej się liczby urzędników administracji publicznej. Czy nie dostrzegasz ‘nieścisłości’ ?
      W całej sytuacji starałem się stanąć w obronie racjonalizmu.
      -Czy Leszek Balcerowicz kłamie ?
      -Czy Rostowski (rząd) manipuluje ?

      W 2007 twierdziłem sam : “zaciśnijmy pasa, spłaćmy długi i będzie lepiej”. Jeżeli przyjmuje się taką strategię to każde nadużycie czy marnotrawstwo powinny być karane śmiercią (w końcu jest to rodzaj stanu wyjątkowego). Niestety jest inaczej. Dziwienie się temu że ludzie buntują się jest szczytem hipokryzji. Nagrody za Smoleńsk… pogrzeb… Romanie….
      ———————————————————-
      Co do kampanii… cóż. Moim zdaniem na szczytach panuje totalna anarchia i skończy się tym że miesiąc przed wyborami politycy poproszą nas o mandat zaufania i taki będzie finał. Do czasu wyborów będziemy oglądali spektakl oparty na mieleniu podejrzanych zasług i podejrzanych zarzutów. Nad tym nikt nie panuje a wielu komentatorów wielce rozumiejących mechanizmy polityczne gubi to że uważają że mogą już dziś wywierać wpływ na wydarzenia za pół roku. Nie w tym kraju. Nasza polityka jest zwykłym cyrkiem z udziałem nietresowanych małp. Brutalne to ale prawdziwe.
      ——
      P.S.
      Nie rozmawiajmy o OFE. Nawiązałem tylko do części twojego komentarza.

      • Roman Strokosz
        Marzec 30, 2011 o 21:48:48 | #12

        Nie moze byc sporu miedzy nami, bowiem wiele racji jest w tym co piszesz, bowiem zyjeszw tym kraju i jesli nie bezposrednio to w kazdy inny spososob poruszane problemy ciebie szarpia za rekaw koszuli za serce, za dusze za Ciebie calego.
        Ja jestem obserwatorem jednak z zewnatrz, bardziej suchym analitykiem i tu moze rodzic sie pewna rozbieznosc interpretacji faktow.
        Co do Balcerowicza – z calym jego szacunkiem – on zatrzymal sie na pewnym etpaie ekonomicznej mysli reformatoriskiej i rowniez jego kalkulacje i poognozy ekonomiczne sa usztywnione.Brak elastycznosci muylowej, niechcec do wspolpracy, prywatna obraza na pewne elity podgrzalo atmosfere wokol OFE – to tez pewien niezaprzeczalny aspekt Przyjacielu, ktory podzialal na wyobraznie ludzi dosc wyraznie i efektywnie.

  5. Marzec 30, 2011 o 13:41:55 | #13

    jako przedsiębiorca znam tylko jedno rozwiązanie: zminimalizować państwo, skopać mu dupę, niech schowa się w dziurze. Zostawić ważne sprawy ludziom, poradzą sobie bez polityki. Wyplenić partie, wtedy nie będzie polityki partyjnej.

    Da się inaczej?

    Moim zdaniem nie.

    Partia aby przetrwać musi dbać o swoje zaplecze. Jeśli w danej partii trafi się 5% ludzi z wizją i chęcią poświęcenia się, to o mocy partii świadczy pozostałe 95%. Nie masz posłów, nie masz partii. Nie masz ludzi w terenie, nie masz partii. A ci wszyscy ludzie, te małe trybiki partyjnych mechanizmów chcą zawsze czegoś dla siebie. W większości przypadków są to chorągiewki, które zawsze stawiają na tego konia, który akurat wygrywa. I partie by przetrwać muszą o nich dbać. Muszą stawiać interes partyjny nad narodowym, a logikę partyjną nad logiką jako taką. To jest proste i nienaruszalne. Nie da sie pojechać samochodem do którego nie naleje się benzyny, niezależnie od ideowych haseł, które będzie rzucał kierowca…

    • Marzec 30, 2011 o 16:26:10 | #14

      Witaj Onibe.

      To co proponujesz to słuszny kierunek i nie raz o tym myślałem w ten sposób. Zgłębiając temat znalazłem jednak kilka argumentów za tym aby państwo zachowało kiść możliwości reakcji w przypadku nadużyć. Całkowicie wolny rynek pójdzie w stronę niewolnictwa, niekontrolowanej eksploatacji surowców o różnych bańkach spekulacyjnych czy problemach ekologicznych nie wspominając. Polityka ma przeciwdziałać takiemu rozwojowi czyli stać po stronie obywatela. W Polsce obroną obywateli zajmuje się… właśnie, czy ktoś w Polsce zajmuje się obroną interesów obywateli ?

      Na pewno należy znacznie poluzować (m.in podatki, dostęp do darów wspólnotowych) i powalczyć z biurokratyczno-politycznym potworkiem. Dobra opinia zachodu o Polsce pojmowanej ekonomicznie jest krzepiąca ale właściwie komu ma podobać się ta polityka ? Nam czy sąsiadom ?:)

      • Marzec 30, 2011 o 20:59:56 | #15

        racja, wolność bez ograniczeń to chaos. Potrzebne są instytucje kontrolujące przestrzeganie procedur demokratycznych. Ale bez etatyzmu. Optimum: minimalizm stosowany. Ale minimalizm jest drogą środka, wbrew pozorom, bo jest czymś pomiędzy brakiem instytucji a etatystycznym ich nadmierem. I do znudzenia powtarzam, że droga środka nie jest możliwa w jakimkolwiek społeczeństwie dłużej niż przez kilka dni ;-)

  6. Roman Strokosz
    Marzec 30, 2011 o 14:25:23 | #16

    Szanowny Onibe!

    Podzielam Twoja opinie, ale widzisz wszyscy na calym swiecie konsumujemy spuscizny z przeszlosci w tym cos takiego jak formacje partyjne ktore ja nzaywam towarzystwami wzajemnej adroacji mniej wiecej licznymi , preznymi i okazalymi.
    Partia jest formacja, pod parasolem ktorej waska grupa aktywistow manipuluje, amnewruje, by zachlowac, zagwarantowacv maksymalnej partykularne interesy , a intreresy masy im wierzacej zaspokaja sie poprzez rzucanie ochlapow. Tlum wszystko oprzyjmie i przelknie jesli slepo wierzy.

    • Marzec 30, 2011 o 21:04:48 | #17

      do kierowania partią potrzebna jest wąska grupa ludzi. Kurcze – do kierowania czymkolwiek potrzebna jest wąska grupa ludzi. Organizacja lubi działać na zasadzie piramidy. Inaczej się nie da. A że ci aktywiści manipulują… rzecz to oczywista. Bo i na czym władza polega? Na robieniu czegoś według widzimisię anonimowego Kowalskiego? Nie, władza polega na umiejętności wcielania w życie własnych zapatrywań.

      w USA jest coś takiego jak instytucja lobbysty – tam można wprost powiedzieć, że walczy się o swoje. W Polsce lobbing nie jest regulowany przez prawo, a traktuje się go jak dżumę. To się musi zmienić. Trzeba się nauczyć mówić o potrzebach a nie tylko chrzanić dydrymały na temat dobra społecznego itd. Może to też jest jakaś droga?

      • Roman Strokosz
        Marzec 30, 2011 o 21:51:07 | #18

        I Tym, co koleżanka napisala cale sedno i nie sposob z tym sie nie zgodzic.
        Chrzanienie dyrdymalow o tzw. dobrze spolecznym mnie rowniez juz przy[prowadza ku odruchowi wymiotnemu.

  7. Roman Strokosz
    Marzec 30, 2011 o 14:54:01 | #19

    U mnie byla godzin 5-ta rano i wlaczam TV set z wiadomosciami z Polski i co slysze?
    Przpraszam ze zaklne ale tylko to sie cisnie na usta KURWA MAC ! O CO CHODZI ?

    Pan debil Jacek Kurski mowi tymi slowy ….” niezmierzone jest milosierdzie Prezesa Jaroslawa Kaczynskiego …”
    Chcialem zadzwonic do przyjaciela Marco Sette , ktory jest w korpusie dyplomatycznym USa przy Watykanie czy przypadkowo nie wplynal juz wniosek o beatyfikacje za zycia Jaroslawa KAczynskiego.
    ALEZ SIE W TYM KRAJU NAD WISLA WSZYSTKO POPIERDOLILO!
    Ide wypic cos mozniejszego, a to inaczej szczeka nie wroci na swe miejsce a szok zamieni sie w biegunke.

  8. Marzec 30, 2011 o 15:49:10 | #20

    Ogólnie się zgadzam z całym wywodem, w szczegółach zaś: przerysowane to szanowny Panie. Ceny to prawie w ogóle nie wina rządu: mamy kryzys światowy cen żywności, było parę klęsk żywiołowych, a poza tym albo chcemy coś od rządu (regulacji cen) albo wolnej ręki rynku – trzeba się na coś zdecydować, Cena E98 to nie całkowicie wina Tuska – ma wpływ tylko na podatki, ale przecież ich nie zmniejszy gdy dziura w budżecie. Może trzeba to mówić potencjalnym wyborcom, bo jak sam wiesz, z tymi cenami to tylko propaganda Kaczyńskiego – taka następna Cugier – Kotka w sklepie. Gospodarzu szanowny, co proponujesz? Potencjał masz więc zaskocz mnie rozwiązaniami. Bo chyba nie jest to tylko kolejne pisanie dla pisania? Będę czekać na propozycje obmyślając swoje.
    Pozdrawiam i cieszę się, że jednak ciekawość zwyciężyła i tu zajrzałam

    • Marzec 30, 2011 o 16:48:11 | #21

      Witam Szanowną Panią;)

      Proponuję rzetelną walkę z nadużyciami. Większą informację, publiczną kontrolę instytucji m.in takich jak ARMiR, walkę z biurokracją, ograniczanie kosztów utrzymania i ‘frekwencji’ administracji publicznej. Zwiększenie uprawnień różnorakich rad etyki (np. zwiększenie kar dla posłów z 1000 zł do 1/3 miesięcznego dochodu, zniesienie immunitetu). Rozwój kultury.

      Wiem że wygląda to trochę jak program wyborczy jednak zależałoby mi na tym aby rozwinięta lista była listą oczekiwań społecznych z którymi politycy musieliby zmierzyć się. Od tego zależałoby ‘nasze’ poparcie. Jednym słowem odwrócenie ‘ról’. To nie politycy proponują nam lecz my proponujemy politykom.

      Pozdrawiam i przy okazji dziękuję ‘ciekawości’;)

  9. cenobita
    Marzec 30, 2011 o 16:55:35 | #22

    Romskey, Twoje pytania z dyskusji z Romanem:

    “…-czy jedynie inwestycyjny charakter OFE nie czyni zeń Funduszu Zwiększonego Ryzyka, nie tylko narażonego na straty w wyniku błędów inwestycyjnych ale i jego całkowitej podatności na sytuację na rynku ?…”
    “…-czy nie zostają narażone środki gromadzone przez ludzi które zostają pozbawione ‘poduszki bezpieczeństwa’ w postaci obligacji ?…”

    Błąd w rozumowaniu – czy część składki jest inwestowana w obligacje czy nie, część inwestowana w akcje zawsze jest obarczona ryzykiem, “poduszka” nie ma tu nic do rzeczy, a jeżeli już to nadal istnieje jako składka w ZUS po obecnych zmianach.
    Zarzut byłby zasadny, gdyby rząd zmuszał PTE do inwestowania dotychczasowej (7,5%) składki w akcje, a więc zwiekszał ryzyko.
    Właściwym pytaniem jest czy składki emerytalne w powszechnym systemie powinny być w ogóle inwestowane w akcje…

    “…-czy działania rządu nie są operowaniem ludzkimi pieniędzmi bez zgody obywateli ?…”
    Nie – wyrok Sądu Najwyższego z 2008 roku stwierdza, że składki do OFE są środkami publicznymi.
    http://gwiazdowski.blogbank.pl/2011/03/21/roma-lacuta-causa-finita/

    Pojmowanie ich jako “prywatne” to efekt propagandy o której pisał powyżej Roman.

    • Marzec 30, 2011 o 19:27:57 | #23

      OFE przynosi zysk w trakcie hossy. W trakcie bessy szuka innych gwarancji. Jest to uczciwe z założeniem działania na rzecz obywateli. Wyrok sądu który przytaczasz jest legalizacją rozboju w biały dzień.

      • cenobita
        Marzec 30, 2011 o 20:09:12 | #24

        Romskey, w trakcie bessy wartość aktywów spada – koniec kropka.
        A co do uczciwości, to jestes pewien, ze jako obywatele wiemy wszystko o OFE?
        A taki kwiatek a propos inwestowania w akcje jak zacytowany poniżej?Dlaczego straty na giełdzie zanotowane przez OFE były większe niż oczekiwano?
        Gwiazdowski:
        “…Drugą ciekawostką jest to, że zwiększyło się zaangażowanie OFE w akcje spółek sektora finansowego, a obniżyło w akcje spółek sektora przemysłowego. A przecież to sektor przemysłowy wytwarza dobra niezbędne do życia i w ogóle przeżycia! Można zatem stwierdzić, że inwestycje OFE nie biorą pod uwagę podstawowych zasad klasycznej ekonomii podażowej, koncentrując się swych na doraźnych zyskach (lub zmniejszaniu strat) a nie na „inwestowaniu” w lepszą przyszłość kolejnych pokoleń emerytów. A największą ciekawostką jest to, że w momencie kryzysu na rynkach finansowych, spowodowanego tylko i wyłącznie działalnością tych właśnie „rynków finansowych” (włączając do rynków finansowych banki centralne, które są emitentem pieniądza papierowego) OFE zwiększyły swoje zaangażowanie właśnie w instytucje finansowe. Co oznacza nie mniej nie więcej tylko jedno: nie myśląc o naszych emeryturach ratowały „dupy” własnym akcjonariuszom!
        Powstał nawet plan nowelizacji Ustawy SUS i pozwolenia OFE kupowania akcji swoich właścicieli. Nasze pieniądze, odbierane nam pod przymusem i groźbą więzienia i trafiające do OFE, miałyby być wykorzystywane do kupowania przez OFE akacji banków i towarzystw ubezpieczeniowych będących akcjonariuszami PTE zarządzających OFE! Oczywiście po warunkiem, że „będzie to korzystne dla klientów”! Przedstawiciele OFE uważają, że „jest to bardzo dobra decyzja, postulowana przez OFE od dawna”! Nowa regulacja „jest zbliżona do tego, co obowiązuje w funduszach inwestycyjnych, które mogą inwestować w akcje właściciela”…”

        Reszta tutaj;
        http://gwiazdowski.blogbank.pl/2011/03/20/przed-wielka-jutrzejsza-debata/

        Romskey, pogrzeb i poczytaj wreszcie o tym OFE a nie powielasz prawdy objawione przez FOR.

        • Marzec 30, 2011 o 20:19:24 | #25

          Pogubiłeś się Cenobito i już mnie nudzi rozmowa z tym co mi przypisujesz. Nie bronię OFE. Pytam jedynie : kto bardziej manipuluje Rostowski czy Balcerowicz.

          Zastanów się nad odpowiedzią.

          • cenobita
            Marzec 30, 2011 o 20:36:44 | #26

            Jezeli nie bronisz juz OFE to zawsze jakiś postęp.
            Oczywiście tekstu nie przeczytałeś, bo po co?
            Zawsze można pisać o tym, co się wydaje…

            • Marzec 30, 2011 o 20:45:53 | #27

              Rozmowa z Toba jest trudna gdyż wycinasz jakieś fragmenty z moich wypowiedzi i budujesz na nich złożone konstrukcje. Swoje argumenty popierasz wypowiedziami faceta który pracuje w firmie konkurującej z FOR. Czytam różne opinie i za i przeciw. Ty czytasz tylko te za. Nie wiem czemu ma służyć potyczka na ilość wycinków.

              Załóż bloga, przekonuj ludzi do swoich racji. Chcesz przekonać mnie czy Balcerowicza ? Jeżeli jego to nie ten adres.

              • cenobita
                Marzec 30, 2011 o 20:54:46 | #28

                W złożoności konstrukcji wypowiedzi i dobieraniu wygodnych argumentów nie masz sobie równych.
                Dyskusja była o OFE i sam ją wywołałeś, a nie o konkurencji między CASE a sponsorowanym przez PTE FOR.
                Pozdrawiam

                • Marzec 30, 2011 o 21:09:33 | #29

                  Cenobito idziesz na personalne starcie. Chcąc dyskutować przestrzegajmy reguł dyskusji. Opowiadasz bajki. Prosiłem Romana o nierozkręcanie tematu gdyż jest zbyt rozwojowy.
                  Nie chcę parodiować rozmowy z Tobą ale kiedyś to uczynię.
                  Pozdrawiam.

          • Roman Strokosz
            Marzec 30, 2011 o 21:58:46 | #30

            Ja juz Ci Przyjacielu podpowiedzialem na pytanie zawarte w koncu Twego komentarza. Rostowski dziala bardziej otwarcie a Balcerowicz skrycie, powodowany innymi probloemami, o ktorych w jego przekonaniu przecietny Kowalski nie musi wiedziec. A [przecietny Kowalski na to wszystko patrzy i wyciaga swoje wnioski. Tak sie rodzi opinia spoleczna i jej skrzywienia.

            • Marzec 30, 2011 o 22:23:23 | #31

              Mówiąc o otwartości polityków strzelasz we własne kolano.

  10. Marzec 30, 2011 o 17:02:54 | #32

    Romskeyu. To są prpozycje – hasła. Powiem na przykładzie zmniejszania administracji publicznej, Bardzo bliska mi osoba straciła pracę w zwiazku z redukcją administracji publicznej. Tak, tak – znam dwie instytucje, gdzie zwolniono (a wąłściwie nie przedłużono umów) z powodu tej redukci. Tylko kogo zwolniono? Profesjonalnych pracowników ds obsługi klienta (bo akurat im kończyły się umowy czasowe), a “stary beton” został i ma się dobrze. To chyba nie jest ani wina ani zasługa rządu bezpośrednio tylko władz tych urzędów. Kto zabroni każdemu z polityków obiecać, że taką listę oczekiwań społecznych spełni. Tylko dzień po wyborach lista wyląduje w koszu a wiele z tych propozycji okaże się, że nie zależy od konkretnej ekipy (patrz przykład z urzędami powyżej). Ja szukam spsobu jak faktycznie zmusić polityków, aby mówili prawdę i po wyborach faktycznie brali sie za to co obiecali. Może gdy mówią jakiś slogan wyborczy powinni mieć obwiazek podania dokładnego przepisu jak daną sprawę rozwiazać czy osiągnąć.
    Nie ma za co dziękować ;)
    P.S. Już mnie tak nie wkurzasz :) ) aczkolwiek dialog z Tobą miał bardzo dobre skutki dla mnie osobiście.

    • Marzec 30, 2011 o 18:53:50 | #33

      Bardzo mi miło;)
      Temat jest złożony i raczej wykracza po za ramy zwykłego komentarza. Zacznę od kuchni. Poważnym problemem jest to że korupcję (także polityczną) zastąpiono mniej ryzykowną dziedziną : “lobbującym doradztwem”. Nie wiem czy walka o przestrzeganie wysokich standardów etycznych nie jest przypadkiem próbą zawracanie kijem Wisły ale nie jesteśmy bezsilni. Np. w Niemczech wiele spraw urzędowych rozpatruje się podobnie do polskiego systemu maturalnego – urzędnik nie wie kto jest autorem petycji i sprawdza jedynie zgodność z prawem. Drugie rozwiązanie to po prostu losowanie – czyli np. stworzenie ‘bazy’ ekspertów i losowe wybieranie ludzi którzy będą konsultować różne projekty. Ograniczenie ryzyka oznaczałoby np. losowanie kilku (np.7) osób. Taką bazę ekspertów tworzyliby przedstawiciele organizacji pozarządowych wyłonieni w głosowaniu przeprowadzonym przez członków. Taki system wymagałby przyjęcia ustawy o współdecydowaniu i tego jako społeczeństwo możemy domagać się. Najpierw muszą powstać na ile to możliwe niezawisłe stowarzyszenia i nad tym można pracować już dziś.
      To tak w skrócie.
      Pozostaje kwestia przygotowywania i przestawiania projektów społecznych wyższym instancjom. Tutaj ważną rolę pełniłaby współpraca zrzeszonych w organizacjach pozarządowych zajmujących się daną tematyką. Projekt społeczny byłby negocjowany z przedstawicielami władzy którzy ocenialiby możliwość jego wdrożenia.

      Jak widać mam na myśli przebudowę całego systemu;)
      Celem numer jeden powinny być zmiany w prawie dotyczące organizowania się społeczeństwa i prowadzenia różnorodnej działalności. Samorządy czy związki zawodowe są dziś fikcją gdyż tworzono je w zgodzie z ideami socjalizmu – czyli ‘centralnego planowania’. Należy odwrócić sytuację i sprawić by np. związki zawodowe reprezentowały interesy i dbały o prawa pracowników a nie swoje własne.

      Mamy jednym słowem trochę do pogadania i jeszcze więcej do zdziałania;)

      • Marzec 30, 2011 o 22:32:59 | #34

        Oj, trochę się uśmiechnąłem pod nosem. Dzisiaj nawołujesz do tego, by nie organizować związków zawodowych i samorządów centralnie, a kilka dni temu przekonywałeś mnie, że warto by rząd zaangażował się we wspieranie NGO.

        A wracając do tematu głównego. Jakieś strasznie rewolucyjne nastroje w tym obywatelskim internecie ostatnimi czasy. Kurczę, jak się znajdzie w kraju kawałek pustyni to i rebelię ktoś gotów wywołać.

        Politycy to my. My to politycy. Tak samo nielogiczni, tak samo skorumpowani, tak samo idący na łatwiznę, tak samo leniwi. Sami ich wybieramy, sami finansujemy. Parafrazując, na kogo tak się wkurwiamy? Na samych siebie się wkurwiamy :)

        • Marzec 30, 2011 o 22:37:33 | #35

          Rewolucja to tylko u mnie:)
          Źle odczytałeś poprzednie wypowiedzi. NGO we współczesnym kształcie jest wylęgarnią zarazków choć prowadzone są jakieś prace uzdrawiające. Pisałem ogólnie o działalności społecznej/na rzecz społeczeństwa.

          • Marzec 30, 2011 o 23:24:21 | #36

            NGO w Polsce to jeden z niewielu w miarę zdrowych obszarów. Od Ochotniczej Straży poczynając na fundacjach charytatywnych kończąc. Biedny byłby to kraj, gdyby i tych ludzi udało się zniechęcić.

  11. Astrid
    Marzec 30, 2011 o 18:51:32 | #37

    Witaj Romskey!

    Zjawiam się dziś całkowicie zresocjalizowana, laptop jest na swoim miejscu i w najbliższym czasie nie grozi mu wypad za okno. :)

    Romskey, ciekawi mnie sprawa zmów cenowych i czy nie ma na to skutecznego bata?
    Z drugiej strony, dlaczego ludzie dają się wkręcać w panikę, w obłędzie rzucają się na cukier windując tym samym jego ceny? Cukier to tylko przykład.

    P.S. Missjonash chciała powiedzieć, że dzięki Tobie ma więcej miłości i tolerancji dla Polski i Polaków. :)

    • Marzec 30, 2011 o 19:00:52 | #38

      Witaj Astrid;)

      Jedno jest pewne : Nie znajdziemy dobrej metody gdy będziemy debatować o tym czy w Biedronce jest taniej lub że ceny wcale nie wzrosły;) Dlatego tak zależy mi na ograniczeniu kreacji przekonań politycznych.
      Na wszystkie problemy są rozwiązania – należy tylko podejść do nich ‘bezstronnie’. Cel i zniszczenie celu. Chyba nikt nie ma w Polsce wątpliwości co do tego że złodziejstwo, szantaż itp to zjawiska negatywne. Niestety coraz częściej uświadamiam sobie że nadużycia ‘w słusznej sprawie’ coraz mniej ludzi rażą…
      Od szukania wyjść jesteśmy:)

  12. Tetryk56
    Marzec 30, 2011 o 19:23:57 | #39

    Ostatnio obrodziło nam nawróceniami.
    Wielu kolegom spadły łuski z oczu, przypomnieli sobie należytą pryncypialność i dostrzegli głęboki zawód, jaki sprawiła im koalicja rządowa. Nie ma się co dziwić: miało być lepiej, czysto, transparentnie i uczciwie, a jest – jak zawsze. W ramach odzyskanych zasad pada stwierdzenie: wszystko to gówno, oprócz moczu – nie będę brukał rąk ni sumienia głosowaniem na nieznacznie tylko mniej nikczemną partię! Howgh!
    Skupmy się zatem na konkretach, elementarnych rozwiązaniach, pracy u podstaw aby wszystkim żyło się lepiej. Na przykład powalczmy z biurokracją, której Tusk nie dał rady.
    Myśl przednia, dopóki pozostaje w sferze abstrakcji. Próby realizacji „szybkiej ścieżki” szybko jednak doprowadzą nas do ściany. Po pierwsze, obserwacja prób ograniczania pokazuje, że każda koncepcja w tym kierunku wymyślona przez najwyżej nawet umocowane władze (nie dysponujące jednak szwadronami śmierci!) trafia na mur miękkiego oporu na dole. Zagrożenie redukcją na średnim szczeblu sprawia, że każdy zagrożony zrobi wszystko, aby wykazać niezbędność swojego stanowiska. Owocuje to setkami durnych sprawozdań, które kierowane w dół sprawiają, że szczeble niższe nie mają kiedy wykonywać właściwych zadań – jak zatem redukować, skoro brakuje rąk do pracy? Przymuszony, ludzki kierownik zwalnia ludzi, o których sądzi że jakoś sobie poradzą (po pozbyciu się podpadniętych, oczywiście :) ), a miernoty, które nigdzie indziej się też nie nadają pozostaną. Z przyczyn po pierwsze, humanitarnych, po drugie – bo nie zagrożą kierownikowi wysadzeniem go ze stołka! W ten sposób mająca podnieść wydajność redukcja zatrudnienia z nawiązką tę wydajność obniży.
    Aby radykalnie zwalczyć to zjawisko, zaangażowany rząd powinien więc powołać specjalne fachowe struktury do kontrolowania przebiegu i jakości redukcji i wyposażyć je w odpowiednie środki reagowania. Dlaczego rząd tego nie robi? Bo kilku z nich interesowało się historią. Takie rozwiązanie było już wprowadzane w życie, n.b. przez naszego rodaka: nazywało się to Komisją Nadzwyczajną, w skrócie CzK. Jaki sukces w zwalczaniu korupcji w bolszewickej Rosji został przez nich osiągnięty – widać w Rosji do dziś.
    Jedynym skutkiem nerwowych działań byłoby stworzenie wielu nowych wysoko opłacanych stanowisk, co również by się nam nie podobało.
    Tak można pisać na temat prawie każdego zarzutu: ma być wolny rynek i gwarancje niskich cen; zniesienie partii politycznych bo immanentnie skorumpowane, ale niewprowadzanie JOW, bo casus Stokłosy; wysokie emerytury, ale przy niskich składkach i z gwarancją bezpieczeństwa; najnowsze technologie medyczne bo mamy XXI wiek, ale za darmo, bo nas nie stać…
    Koledzy pryncypialni proszeni o sugestie prawidłowego działania prezentują dwie strategie wyborcze: a.) będę się poważnie zastanawiał, to może Tusk się poprawi, i b.) chromolę to wszystko i nie idę głosować lub oddam głos nieważny na złość władzy, za karę za zawód.
    Panowie! Przypominam, że bierne prawo wyborcze przysługuje ludziom już dorosłym! Jeżeli ktoś ma jakiś poważny pomysł jak poprawić jakość władzy i fatalny stan prawodawstwa w Polsce, proszę nie trzymajcie tego w tajemnicy. Ale interesują mnie propozycje lub sugestie poważne, niesprowadzające się do „Chciałbym, żeby było dobrze niezależnie od czegokolwiek”.

    • Marzec 30, 2011 o 20:05:08 | #42

      Należy zacząć od tego że np. krytyka cen jest traktowana jako atak na Tuska. Jest to prymitywne przypisywanie intencji którymi posługują się sami autorzy zarzutów. Podobnie jest z przypisywaniem pisizmu. To beznadziejne próby podważenia wiarygodności. Zakładając że ludzie to przymuły można liczyć na to że wspomniane łatki zostaną bezkrytycznie przyjęte ale to tylko założenie.

      Tusk stoi na czele rządu i zbiera mniej lub bardziej słusznie joby za to co jest. Dostaje za to 20 tys z hakiem a idąc do polityki na pewno liczył się z tym. Co robi ? No, niewiele robi bo i liczy na to że sympatyzujący elektorat jakoś to wszystko wyjaśni – wszak elektorat PO to opiniotwórcze elity – a do tego jak można coś zmienić w towarzystwie kaczyńskich czy Wunderlichów ?

      Społeczeństwo jest w stanie przyjąć obciążenia ale tak jak wspomniałem wcześniej wszelkie nadużycia będą wywoływały potężny protest. Co robi premier ? No nie wiele robi bo niewiele może – system nie pomaga.

      Skoro system jest wadliwy istnieje ewentualność egipska. Jesteśmy jednak cywilizowani więc może zrobimy to na zasadzie dialogu. Gorzej że odruchy polityczne zostały w społeczeństwie głęboko zakorzenione i trudno liczyć na to aby ludzie dotknięci tym błędem zechcieli działać we własnej sprawie.

      W rezultacie rozważań niezbicie osiągniemy wniosek iż głównym winowajcą jest polska mentalność która pozwala na rozwój wielu społecznych schorzeń. Wzorce mentalne idą ‘z góry’ a 90% opiniotwórczego przekazu wytwarzają środowiska w ‘wieku schyłkowym’. Można wiec zacząć działać dziś lub czekać na rewolucję jutro.
      Póki co proponuję rozwój informacji, zwolnienie procedur zawiązywania stowarzyszeń i prowadzenia innych rodzajów działalności w tym oddziczającej kulturalnej i integracyjnej. Jeżeli tego nie zrobi państwo znajdą się zagraniczni sponsorzy. Ewentualnie można wyjechać.

  13. Tetryk56
    Marzec 30, 2011 o 20:18:45 | #43

    “Ewentualność egipska” to miała miejsce u nas 30 lat temu, trochę dłużej to trwało bo nie było komórek i internetu :) . Na skutki właśnie narzekasz – jakie będą skutki w Egipcie ocenimy za jakieś 10 lat.
    Twój ostatni akapit to właśnie takie abstrakcyjne życzenia, o jakich pisałem powyżej. Proponujesz, żeby było dobrze. Spróbuj jednak zaproponować takie działania, żeby spełnienie tych postulatów było choć trochę bardziej prawdopodobne. Tych “rodzajów działalności” raczej nie wykona grupa miłośników twojego bloga – tu potrzebne jest przełożenie na choćby cząstkową władzę.

    • Marzec 30, 2011 o 20:24:28 | #44

      Rozwiązania ? Nie będzie takich gdy konsultacje będą odbywać się otwarcie w internecie. Mam możliwość dokonania zmiany. Np. moderować ludzi którzy chcą uprawiać propagandę a zachować tych którzy naprawdę chcą działać.

      ———–
      co do polskiego Egiptu to już podczas pierwszych rozruchów istniały b.uporządkowane frakcje opozycyjne + kościół. Gdyby takowych nie było mielibyśmy być może komunę z ludzką twarzą. Za sprawą odmiennych procesów mamy demokrację z twarzą kaczyńskiego.

      • Tetryk56
        Marzec 30, 2011 o 20:34:29 | #45

        Dowcip sprzed lat:
        - Powidzcie no mi towarzyszu, czym tak po ludzku różni się kolektyw od kliki?
        - Ano, widzicie, kolektyw to jest ta grupa, w której my jesteśmy. Klika to ci, wśród których nas nie ma.
        ——
        Mam prośbę: zmoderuj kilku co bardziej bezczelnych propagandzistów (wybacz, że nasuwają mi się nazwiska głównie z jednego kregu!). Chętnie przeczytam o tym w gazetach, czy choćby na innych blogach. Proooszęęęę!

        • Marzec 30, 2011 o 20:40:48 | #46

          Dziwne założenie. Wiesz czym się różni dobra firma od złej firmy ? Tym ze w dobrej firmie ludzie pracują na rzecz tej firmy czyli nie wynoszą z fabryki i nie działają na rzecz konkurencji.

          Tetryku, jesteś rozsądny człek. Czemu mi to czynisz ? Jeszcze nic nie zrodziło się a już masz opinię o dokonaniach ?

          • Tetryk56
            Marzec 30, 2011 o 21:02:07 | #47

            Rom, przyjacielu, nie opiniuję twoich dokonań ani nawet nie sugeruję niepozytywnej opinii. Odnoszę jednak wrażenie, że ostatnio dziwnie (jak na siebie) jednostronnie i bez refleksji serwujesz poglądy z klauzulą wymagalności. Za dużo kategoryczności, za wysokie “C” chwilami. Po co?
            Powyżej potraktowałem dosłownie jeden twój akapit – tylko tyle. Przyjąłeś to jako naruszenie lojalności korporacyjnej??
            Pozdrawiam ze zdumieniem.

            • Marzec 30, 2011 o 21:59:15 | #48

              Mam syndrom T.Lisa tyle że uświadomiony. Kiedy 100 osób nie odzywa się a kilka jest na ‘nie’ uważam że tych kilka wyraża opinię jakiegoś większego ogółu. Lis napisał przez to książkę pt. “Polska głupcze” a mógł nadać tytuł “Polska Kochanie”. ;)

  14. Astrid
    Marzec 30, 2011 o 20:44:07 | #49

    Romskey, dołuje mnie, że wszyscy jesteśmy ludźmi, a jednych trzeba oddziczać, a drudzy tego nie potrzebują mimo że w podobnych warunkach wychowani. Tracę wiarę w człowieka w ten sposób, bo mozolna praca jednych jest marnowana przez drugich, których główną ideą jest demolka i tumiwisizm.
    Zmiany jakich pragniesz już powoli następują i to dzięki aktywności obywatelskiej w sieci, dzięki Tobie też, robisz wielką robotę, ale nie od razu Kraków zbudowano.

    Romskey, nie bądź taki surowy dla Andy’ego, nie można pożartować?

    • Marzec 30, 2011 o 20:54:55 | #50

      Do Andego nic nie mam. Po prostu przestaję mieć opory z odpowiadaniem pięknym za nadobne. Nie zamierzam go uszczęśliwiać wbrew jego woli – nie jestem Rydzykiem. Andy jest człekiem całkowicie samowystarczalnym i zadowolonym. Nie musi nic robić by żyć gdyż ma stabilną sytuację ekonomiczną. On może planować wydatki ja mam z tym gorzej.

      A zmiany dzieją się wbrew dużej pracy sceptyków. Trochę niepokoi mnie że tak wolno. W Polsce jak już gdzieś wspomniałem problemami nie są tylko rynek i państwo ale i ‘bezinteresowni’ ludzie.

      Poradzimy sobie;).

      • Astrid
        Marzec 30, 2011 o 21:11:19 | #51

        Pewnie, że sobie poradzimy i jeszcze sam się przekonasz, że nastąpi taki moment, że coś zaskoczy i wtedy wszystko przyśpieszy.

        O planowaniu wydatków coś wiem, to mój stały ból głowy.

        • Marzec 30, 2011 o 22:12:08 | #52

          Powiedziałbym “Przybij piątkę”;) ale zmartwiłem się tym bólem… uważam że nie powinnaś mieć zmartwień. Jak mówił mi kiedyś policjant : człowiek w twoim wieku powinien za d… się rozglądać a nie xxx..xx.x.x.x.xxxx.x.x :)

          • Astrid
            Marzec 30, 2011 o 22:30:10 | #53

            O jeju, za jaką d…??!!!
            Czy powinnam się obrazić? ;)
            A co do “bulu” głowy z powodu finansów, to chyba jest powszechna przypadłość Polaków bez względu na wiek, więc specjalnie pokrzywdzona się nie czuję.

            • Marzec 30, 2011 o 22:32:36 | #54

              A nie, to były słowa do mnie. Nie chcę wchodzić w szczegóły ale młodzi ludzie miewają również inne zainteresowania niż tylko rozglądanie się za d.:)
              Miałem na myśli – cytując ten fragment – że powinnaś mieć nieco inne zmartwienia. Np. czy w lodówce jest zimne piwo;)

              • Astrid
                Marzec 30, 2011 o 22:52:01 | #55

                Wolałabym leżeć i pachnieć.

                • Marzec 30, 2011 o 23:06:17 | #56

                  Brzmi bosko – ta fraza nie oddaje w pełni tego o czym pomyślałem;)

      • Marzec 30, 2011 o 21:59:50 | #57

        Ja nie planuję wydatków Romskeyu, bo nie mam z czego wydawać. Zaciskanie pasa jest moja drugą naturą, anienawidzoną zresztą, bo narzuconą siłą. Samowystarczalny być muszę, nie mam wyboru, a zadowolony jestem, bo “nigdy nie jest tak źle, zeby nie mogło być gorzej” – pożyjesz, byćmoże zrozumiesz (a może, daj boże nie będziesz musiał). Gdybym miał się zamartwiać i “planować” wydawanie pieniędzy, których dziś nie mam, pewno bym wyłysiał (bo siwy juz jestem).

        A co do odpowiadania pęknym za nadobne: Dziwne, ale chyba mam coś ze wzrokiem gorzej (co prawda przedwczoraj przeszedłem operację oka, ale widzę “poprawnie”), bo to ja, jako pierwszy jestem tu na Twoim blogu, z reguły jako pierwszy obrażany, jedynie za to, że wygłaszam przeciwny pogląd. Przewiń do góry Romskeyu i sam przeczytaj, ktoś kogos tu nazwał kibolem jako pierwszy. Zajrzyj do archiwum i tez przeczytaj. Moje “inwektywy” zawsze sa odpowiedzią na inwektywy pod moim adresem, a nie przypuszczeniem ataku.
        Nie ma to jak łatwizna, po co być rzetelknym, nawet w tak prostej sprawie.

        • Marzec 30, 2011 o 22:19:16 | #58

          Ależ ja wiem Andy o tym że niewiele masz do zaplanowania ale masz to ‘niewiele’ stabilne. Ja mniej więcej każde wynurzenie muszę opłacić zanurzeniem.
          Niedużo czyni się na rzecz takich ludzi jak ja. Twoją grupę interesują bardziej pomysły obciążające moją. To jest pewien problem choć niekoniecznie powód do zadymy.

          Andy – oberwało się Ci za cynizm. I nie róbmy z siebie świętoszków. Raczej zwracajmy uwagę na to z czym walczymy lub po czym przy okazji różnych wędrówek depczemy.

          • Marzec 30, 2011 o 22:54:14 | #59

            Mam wrażenie, że traktujesz śmiertelnie poważnie niektóre śmieszne żarty. Ja np. odebrałam artykuł Andy’ego jako pastisz – Ty jako cynizm. Jeśłi wolno mi radzić, wyluzuj trochę, zmieniać świat można też z poczuciem humoru, zawsze to łatwiej dla zmieniającego i strawniej dla zmienianego świata.

            • Marzec 30, 2011 o 23:00:58 | #60

              Nie jest to łatwe a jak zresztą sama wiesz nie wszystkie dowcipy o Żydach są śmieszne (przynajmniej w określonych kręgach).

              Poważnie traktuję to na czym mi zależy. Nie wiem czy to wada czy zaleta.

              • Marzec 30, 2011 o 23:29:18 | #61

                O matko a co mają do tego docipy o Żydach?
                Traktuj poważnie, ale przecież ten artykuł Andy’ego był kpiną, pastiszem a nie czystym cynizmem. Nie wszystko da się brać dosłownie.
                Spalisz sie za wcześnie.

                • Marzec 31, 2011 o 00:09:43 | #62

                  No to mi poradziłaś;) Traktuj poważnie ale i śmiej się;)
                  Dobra. Niech i tak będzie;)

  15. Astrid
    Marzec 30, 2011 o 22:49:17 | #63

    Romskey, trochę się już czuję jak między młotem a kowadłem, dyskusja osiąga już taki stan wrzenia, że jeszcze kilka kroków, a będzie prawdziwa ustawka.
    Jak was słucham każdego z osobna, to wychodzi mi, że każdy ma swoją rację i prawda jest pośrodku.

    • Marzec 30, 2011 o 22:58:52 | #64

      Prawda jest taka że uważam że gdy mi będzie lepiej polepszy się również Andemu. W odwrotnym przypadku pogorszy się tylko mi, Tobie i około 12 mln. Polaków. Wrzenie to tylko ‘bulgotanie’ – mam nadzieję że ciasto gdy wreszcie wyrośnie będzie zjadliwe dla wszystkich;)

  1. Marzec 30, 2011 o 18:30:03 | #1
  2. Kwiecień 14, 2011 o 17:42:10 | #2

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.