Strona główna > Polityka, społeczeństwo > Stawiam na “K”ulturę

Stawiam na “K”ulturę


Wiem że temat mało porywający więc napiszę w skrócie o tym co daje kultura. Integruje społeczeństwo, uczy współdziałania, pozytywnie aktywuje ludzi, pobudza społeczny rozwój. Rozwija twórczo co w czasach wysokiej ceny innowacyjności jest niezbędne. Wymaga dotacji ale można nią później szczycić się.
Szkoda że jedynie ostatni punkt może zainteresować polityków i to pod warunkiem że kulturę tworzący na każdym swoim dziele umieszczą logo fundatora. Pozostałe zalety są dla polityki wrogie a wręcz niebezpieczne. Potrzeba działania na rzecz ludzi (ogółu) stoi w sprzeczności z ideą funkcjonowania partii które swój byt opierają na uwydatnianiu ideowych odmienności. Za czasów PRL domy kultury tętniły życiem. Socjaliści inwestowali w nie sporo choć nie bezinteresownie. Idea była prosta : “niech ludzie zajmują się wszystkim oprócz polityki”. Dziś czasy są inne i przyznam że wierzyłem w to iż ‘wolność’ otworzy się na rozwój omawianej dziedziny życia. Dokonało się jednak zamknięcie. Kultura politycznie nieprzydatna okazała się bytem zbędnym. Artysta wszak postać niepewna – odmieni mu się i na państwowym cycu wykarmiony zacznie skakać w bok ? Opluwać dobroczyńców ? Zbyteczne ryzyko.

Z kulturą jest jednak trochę jak z biznesem. Trudno go rozpocząć bez kapitału. Praktycznie to czego brakuje mi w programach politycznych to rzeczy całkowicie podstawowych. Miał być rozwój a jest pogłębianie poczucia bezradności. Czy kultura jest wrogiem państwa gdyż jest konkurencją dla tych którzy również interesują się słupkami ? Czy zagraża zwierzchniej kontroli ? Anarchizuje społeczeństwo ? Rozładowuje emocje konieczne do maszerowania z pochodniami lub balonikami z uśmiechniętą Polską ?
Kultura wyzwala, pomaga zrozumieć to co często nieuchwytne, wytwarza perspektywę, czyni człowieka bardziej wartościowym niezależnie czy człowiek jest twórcą czy odbiorcą. Sport miał bratać a mamy Litwę. Szkoda że ludzie kultury mając sposobność rozmawiania z premierem zajmowali się głównie polityką.

Moim zdaniem : wszelka działalność kulturalna powinna być nieopodatkowana. Państwo powinno dokładać do tych przedsięwzięć które służą przeciwdziałaniu patologiom społecznym. Powinno również premiować te przejawy działalności które przysparzają pozytywnej uwagi naszemu krajowi. Ważne by przestać kulturę traktować wyłącznie w kategoriach Chopina czy Wajdy. Nawet Ameryka nie posiada tak genialnych twórców. Posiada coś innego. Ogromne masy genialnych zwykłych ludzi.

  1. Andre
    Marzec 29, 2011 o 08:07:15 | #1

    Wcale nie uważam, żeby ten temat był nieciekawy.
    Problem w tym, że aby dyskutować o kulturze trzeba trochę czasu poświęcić na muzy.
    Politykowanie jest prostsze i w linii prostej prowadzi do politykierstwa, a dalej to już tylko: ” Słyszałeś jak mu k.. przygadał?” Jest to tak jak z “fizolofami” czyli chłopskimi filozofami.
    Przypomina mi się historyjka z końca lat 70-tych:
    Dwóch ojców dyskutowało zawzięcie na temat jakie to wykształcenie zdobyli ich synowie. Uniwerek, polibuda itp. itd. W pewnym momencie na pytanie “co teraz twój porabia?” pada odpowiedź: Wiesz wesele muszę robić bo mu się wpadło. Na to ten drugi:
    Patrz – szkolony a gamoń.

    • Marzec 29, 2011 o 13:41:42 | #2

      Politykowanie o ile płodne ma związek z tworzeniem prawa. Prawo to przepisy a przepisy to ‘ramy możliwości’.

      • Andre
        Marzec 29, 2011 o 14:19:57 | #3

        Racja, ale dla mnie “politykowanie” jako słowo ma znaczenie pejoratywne. W tym kontekście użyłem tego słowa. Dyskusja/rozmowa polityczna, czy o polityce
        brzmi lepiej. Ale, ale miało być o kulturze.
        Start w każdej dziedzinie życia jest trudny (no chyba,że zawodowy bezrobotny, ale to już inny temat) i nie zawsze głównym problemem są pieniądze. Obserwuję coraz większy wpływ tumiwisizmu i “roszczeniówki” – bez kasy i tak się nie uda.
        Prawdziwa sztuka i kultura sama się obroni.

        • Marzec 29, 2011 o 14:37:58 | #4

          Kwestie materialne można rozumieć dwojako. Ze strony państwa np. : “nie dopłacamy ale nie obciążamy”. Na tym zależy mi w ogromnej masie spraw.
          Państwo nie musi mieć kontroli nad każdym elementem życia.
          Tumiwisizm wynika z poczucia braku szans – stąd potrzeba informacji.
          Inny problem to poprawność polityczna konieczna do przychylnego rozpatrywania np. wniosków o zgody. Z tym należy skończyć. Rynek jest sam w sobie poważnym problemem aby ludzie musieli dodatkowo walczyć z państwem.

          Prawdziwa sztuka dość dużo kosztuje już na etapie tworzenia. Kulturę tak jak gospodarkę należy pobudzać. Już dawno ministra kultury powinno zastanowić to dlaczego coraz większa liczba Polaków dostaje angaże np. w Hollywood, dlaczego polscy artyści nagrywają i wystawiają w USA. Nie mamy potencjału, nie doceniamy swoich możliwości czy po prostu kolejna szara zapomniana strefa ?

  2. Marzec 29, 2011 o 08:52:33 | #5

    kultura się spauperyzowała, zeszła pomiędzy glinę i czarnoziem, schyliła się do hutniczych pieców. W pewnym sensie mamy więc sytuację idealną: wreszcie szerokie masy społeczne uczestniczą w kulturze, przestała być wyalienowanym narzędziem i zabawką intelektualistów. Przestała być też oczkiem w głowie polityków, ale tego akurat mi nie szkoda.
    Kultura żyje własnym życiem i jak na kota przystało, własnymi chadza ścieżkami. Kultura jest zawsze, bo kultura to coś co przynależy społeczeństwu z racji istnienia tegoż… Inna rzecz, że są kultury dźwigające, windujące poziom społeczny. I są takie, które obiecują regres. Jesteśmy chyba w tym drugim etapie: cofania, ale tak każe wolny rynek… i aż się chce wrócić do gadki o mediach, bo to ten sam schemat… Tylko po co się powtarzać ;-)

    • Marzec 29, 2011 o 13:29:39 | #6

      Witaj Onibe.
      Niepokoi mnie głównie to że mało z tych kotów zostaje. Za mało również kotów rodzi się a mamy marzec;) Każdy z nas działa lub ma powiązania z jakimś środowiskiem i bywa że zachwycamy się tym co jest. Powiem tak : to złudzenia. Stać nas na więcej.

      Lokalnie zaś, widziałem ulotkę rady osiedla czy miasta gdzie kandydaci oferowali tzw. aktywację seniorów. Można i tak. W końcu 14-to latek również będzie kiedyś stary i zgorzkniały i będzie potrzebował aktywacji.
      Widzę wokół siebie potencjał i żal mi że on gdzieś niknie. To na czym mi zależy to sprawić aby każdy mógł spróbować żeby na starość sobie nie wypominał że nawet nie spróbował ;) a ci którzy już coś robią mogli to rozwijać.
      Wiem marzyciel ze mnie, media, polityka… jednak brakuje trochę koloru w tym wszystkim.

      • Marzec 29, 2011 o 15:18:32 | #7

        ja też widzę potencjał, ale nie boli mnie że go nie wykorzystujemy – to wszak jest typowe, żaden system nie gwarantuje pełnej skuteczności. Mnie boli, że celowo nie chcemy wykorzystać naszego potencjału. Weźmy rynek ksiażki – każde wydawnictwo z pocałowaniem ręki kupi najgorszy śmieć napisany w Ameryce, bez fabuły, bez dobrego warsztatu, bez pomysłu. W tym samym momencie czytuje się książki naszych pisarzy, lepsze o sto długości, dojrzałe literacko, wciągające i po prostu dobre, ale… czytuje się je w postaci plików pdf lub wydruków komputerowych. Bo wydawnictwa nie chcą ich wydawać. Nie chcą inwestować, wolą kupić zza oceanu. Piszę o literaturze, ale to samo jest w innych dziedzinach: fotografia, muzyka, film… Gdybyśmy mieli inne podejście, to i fundusze by się znalazły. Wszak mamy pieniądze i je wydajemy. Mogłoby jednak być tak, że zostałyby tutaj, zamiast paść pasibrzuchów “tam”…
        Aktywacja seniorów? Gdyby udało się aktywować licealistów, to oni już przez życie sami by przeszli… ;-)

        • Marzec 29, 2011 o 15:32:04 | #8

          Zauważyłem właśnie w komentarzach że bardzo różnorodnie widzimy obszary ‘kultury’ i to trochę rozciąga pole dyskusji. Przykład z książkami jest bardzo dobry. VAT na pewno wiele pomógł w rozwoju rodzimej twórczości literackiej ;)
          Podatki drukarni, wydawnictw…
          Na pewno ceny biletów do teatru czy kina też motywują do obcowania… Niech tam, ludzie wolą internet – ale niech i w internecie coś znajdą.

          Czytam niekiedy blogi całkiem nieznane i widzę często prawdziwe talenty. Po pół roku te blogi nikną a autorzy mówiąc brzydko jadą na zmywak. Rynek ma swoje wymogi ale i przepuszczamy (jako państwo) między palcami ogromne zasoby wartościowych rzeczy chwytając się jedynie tego co największe a potem eksploatacja tychże do cna..do znudzenia… do obrzydzenia..

          Aktywacja licealistów – zgoda po stokroć!:)

  3. Marzec 29, 2011 o 10:30:32 | #9

    Dotowanie kultury? To jakiś żart chyba. Dobra kultura ma się sprzedać i tyle. Jak się sprzeda, to na siebie zarobi. Jakiś czas temu, twórcy kultury płakali nad mizernością swoich dochodów, bo…, na koncerty mało ludzi przychodzi. Stąd te pomysły o likwidacji odatków itp. A może by sie tak jeden z drugim zastanowił, co to jest, ze na koncerty mało ludzi przychodzi, a na taką nie przymierzając, Dodę, walą tłumy drzwiami i oknami.
    Ja rozumiem, ze są tzw. niszowe gatunki, ale nie chce mi się dotować muzyków, którzzy w stanie orgazmu “grają” muzykę, która dla mnie brzmi jak strojenie instrumentów przez szympansy, zwane górnolotnie alternatywną muzyką współczesną. Wypraszam sobie za przeproszeniem wypłacanie gaży tym “artystom” z mojej renciny, gaży, która pozwala im żyć w dostatku, o którym ja nawet nie usiłuję mażyć.

    Czym innym jest np. dotowanie bibliotek, itp.
    Racje miał Tusk podczas śniadanie twierdząc, że ci ludzie sobie poradzą. To, że Doda majątkiem ustępuje znacznie Madonnie nie znaczy, że mam ją sponsorować.

    • Marzec 29, 2011 o 13:19:16 | #10

      No to widzę Andy że potrzebny jest ‘kurs’;)

      Młody artysta po szkole chce namalować obraz. Za pieniądze z zasiłku starczy mu na plakatówki i blok z makulatury a jak wiadomo dzieła nie powstają na kartce z brulionu. O ile namaluje Hołd Smoleński może zarobi stówę. Co ciekawe wielu znanych artystów nie miało nic wspólnego z edukacją artystyczną np. Adolf Hitler (utalentowany akwarelista – gdyby go przyjęli do szkoły sztuk plastycznych w Wiedniu może wojny by nie było, a tak mścił się).

      Marudzący artyści – tutaj chodzi o obwożenie Zbyszka Wodeckiego po przyzakładowych stołówkach. Maryla Rodowicz, Krawczyk, Rynkowski – ludzie istniejący wyłącznie dzięki układowi z telewizją. Ich marudzenie polega na tym że za mało dostają. Mi chodzi m.in o tych którzy nie dostają nic a spędzają m.in czas na pojarywaniu zioła po krzakach. Gdyby mieli możliwość nagrywania choćby hip-hopu ich ból życia byłby nieco mniejszy.

      “Niszowa muzyka”- tutaj zapewne myślisz o takich zespołach jak Rolling Stones czy Elton Dżon. Picasso, Van Gogh.. Tyle że to nieźle sprzedaje się a kraj pochodzenia jest jak dobra metka. Sztukę czasem trzeba przetrawić, poczekać trochę.

      Pobudzenie społecznego rozwoju to zniszczenie barier na które napotykają twórcy – także ci amatorscy. Strasznie egoistycznie podszedłeś do tematu. Gdybyś chciał wydać książkę a nie miał na to pieniędzy powiedziałbym : co taki Andy ma do powiedzenia, nie dam 1% podatku na niego. Opamiętanie przyjdzie kiedy sam zechcę książkę wydać albo zechce to zrobić moje dziecko.

      Pojęcie Tuska (władzy, rządu, polityków) o kulturze jest trochę podobne do wiedzy o internecie.
      Kultura to ogromny ogół działań ludzkich i co ważne to co dziś nazywa się kulturą.. wiesz, tylko się tak nazywa, zresztą chodzi o kulturę masową a dokładnie o kulturę masowego dziczenia.

      Sztuka zawsze wymagała mecenatu a bez niego nie istniałaby nasza kulturalna przeszłość. 90% dzieł narodowych powstało dzięki wspieraniu artystów z różnych źródeł. Na razie mówię tylko o niszczeniu barier w rozwoju, w samofinansowaniu się, ulgach lub całkowitym nieopodatkowaniu. Darmowe udostępnianie przestrzeni podległych samorządom, wspierania organizacji imprez, konkursów. Coś musi wykluć się aby zaczęło zarabiać.

      • Marzec 29, 2011 o 14:43:48 | #11

        Jaki kurs Romskeyu?
        Kurs to ja mam w zasięgu ręki. Znam paru gości, rzec można znakoimitych muzyków. Opiszę dwóch: Marek R i Darek C. Obydwaj zaczynali w Domu Kultury, przy czym Darek C, jajo kilka lat młodszy stał się uczniem Marka R. Szybko obydwaj stali się wirtuozami gitary. Jednak nikt im żadnej dotacji nie dawał. Grali więc gdzie się dało. Poprzez kolejne koncertowania i zdobywania najpierw lokalnie, a potem coraz szerzej znajomości pięli się coraz wyżej. Darek C załapał się gdzies do jeżowskiej, Marek R do “Rodziny Krawczyka”. Darek C. odbił w stronę country, gdzie stał się znany w środowisku. Grał własciwie ze wszystkimi gółównymi przedstawicielami tego gatunku w Polsce, a nawet z Georg’em Hamiltonem IV, kto zna country, temu to nazwisko nie jest obce. Marek R. poszedł w inną stronę: “Rodzina Krawczyka”, “Wanda i Banda”…, “Budka Suflera”. Dziś Darek C. gra w niszowej choć znanej grupie “Stare Dobre Małżeństwo”, Marek R. jest producentem muzycznym. Jeden “klepie biedę”, choć chciałbym taką biedę klepać, drugiemu niczego nie brakuje, spełnił się.
        I dziś Romskeyu, jesli tego nie wiesz, Domy Kultury są otwarte dla młodych zdolnych, za darmo mogą się tam uczyć (albo za śmieszne pieniądze), ale na start, np. płytę demo, muszą już sobie samo zapracować. Choćby w garażu ją nagrać. A pieniędzy zarobionych na festynach, w których uczestniczą, nie przepijać tylko inwestować w sprzęt, tak jak robili to Marek R. i Darek C. Nikt im niczego nie dał za darmo, oprócz, tak jak i dzisiaj, możliwości.
        Jak sobie wyobrażasz dotowanie? Wszystkich? przeciez to absurd. Wybranych -0 najlepszych? A kto miałby to ustalić? Rząd? Komisja jakaś? Jaka? Jaja sobie robisz, przyznaj Romskeyu.
        Młody chce namalowac obraz, piszesz? Mój bliski kolega z młodości, dziś profesor w ASP w Łodzi, aby kupić sobie blejtram, robił bardzoi róne dziwne rzeczy. Namalował komuś portrecik za parę złotych. Komuś zrobił wzorek na koszulce (dziś to się nazywa T-shirt z nadrukiem), który oczywiście nie był nadrukiem, ale całkiem fajnie zrobione świetnymi farbami – parę prań wytrzymało, itd., itp. Nie rozumiesz człowieku, że dawanie im na tacy… – “dotacji” ich po prostu rozbestwi i rozleniwi? Od tego są konkursy, najpierw lokalne, potem wojewódzkie, potem rozmaite inne, we wszystkich dziedzinach kultury.
        Nie szkol mnie Romskeyu, ZNAM TEMAT, ludzie kultury, to moi znajomi (często bardzo blizcy w przeszłości) i koledzy. Dziś siłą rzeczy obserwuję działania np. naszych, kilku w mieście Domów Kultury, które tętnią życiem.
        Animatorzy kultury maą tu ogromne pole działania.

        • Marzec 29, 2011 o 15:04:01 | #12

          Andy, nie zmuszaj mnie do mówienia o tym że opowiadasz bzdury. Czytając cię słyszę : Znam kolesia który dzięki obrotowi wódką stał się milionerem a dziś garnie się do polityki. W Polsce nie ma żadnych problemów. Mamy drogi i jest kól.

          Kluby osiedlowe tętnią życiem ? Kurs nauki gry na gitarze 70 zł 2 razy w tygodniu to tanio ? Aktywizacja seniorów i malowanki dla dzieci ? Jak myślisz skąd bierze się zadyma na Litwie ? Narkomania, alkoholizm ? To wyrasta z tego że państwo nie potrafi zagospodarować energii młodego i nie całkiem młodego pokolenia.

          Czy myślisz o tym że chcę aby jakiemuś ćpunowi z gitarą czy pędzlem dać walizkę pieniędzy ? Nie! Myślę o tym żeby dać mu miejsce na próby, pomóc urządzić wystawę, wydrukować plakaty, zaprosić na imprezę czy co tam można zrobić.

          Dlaczego na wszystko patrzysz ze swojego punktu widzenia? Ja widzę jak to wygląda, jestem w tym i mówię ci że jesteśmy pieprzoną wichurą kulturalną. Jedź do Londynu a zobaczysz jak to wygląda w normalnym świecie. Naczynia połączone. Twórcy, przemysł, państwo.

          Rozmowa jest podobna do dyskusji o tym czy państwo powinno dotować badania podstawowe. Jeszcze dwa lata temu nie było takiej chęci bo drogo i ‘badanie błota’. Dziś te pieniądze znajdują się. Więc proszę cię, napisz np. nie stać nas na to ale nie pisz że system działa dobrze – wyrządzasz wielką szkodę. Jesteś człowiekiem który uważa że zamknięcie ‘dopalaczy’ zlikwidowało narkomanię. Wyjdź na ulicę, pobądź trochę z ludźmi, posłuchaj o czym mówią, obal kilka piw z kolesiami na ławce – niech powiedzą ci dlaczego tam siedzą.

          • Marzec 29, 2011 o 15:16:36 | #13

            Mam propozycję. Spróbuj założyć teatr. Opisz jak wyglądają postępy.

            • Marzec 29, 2011 o 15:36:35 | #14

              Co ma dotowanie kultury z kibolami? Kibola, czy potencjalnego kibola do Domu Kultury koniem nie zaciągniesz! 70 godz. kurs na gitarze, nie wiem czy toi mało. ja nauczyłem się bez kursu.
              A o teatr zapytaj Jandy. Zadłuzyła się po same uszy, a teraz… wyprzedarz biletów z trzymiesięcznym wyprzedzeniem.
              Wiem, wiem, Nie idzie o Jandę tylko Kowalskiego. Tylko dlaczego Kowalski ma zakładać teatr?
              U nas Domy Kultury az huczą. Nie malowanki ani seniorów tam coś. Studia piosenki, warsztaty nalarstwa, taniec nowoczesny… DK zatrudniają instruktorów. MASA MŁODZIEŻY SIĘ GARNIE. Druga masa dresuje. I co? Dresiarzy na siłę do DK?

              • Marzec 29, 2011 o 15:58:31 | #15

                Kowalski ma czasem studia aktorskie lub reżyserskie i chciałby pracować w zawodzie. O ile ma talent wyjeżdża zwykle za granicę, osiąga sukces a o Polsce chce jak najszybciej zapomnieć. Nie chcesz czegoś zrozumieć lub nie możesz. Kultura poprawia obyczaje. A gdy jej uprawianie daje szanse staje się czymś pociągającym.

                Na czym ci Andy zależy w tym momencie ? Siedzisz na rencie i bojkotujesz jak leci. Jestem człowiekiem na dorobku i wkurza mnie to szarpanie się. Widzę że nie tylko w dupę daje rynek, państwo ale i Andy. Za komuny nie miałeś rynku więc powiem że miałeś powalające warunki rozwoju. Ciekawe dlaczego piszesz bloga a nie odbierasz nagrody Pulitzera.

                Gdy przejdę na rentę może również będę się dąsał na wszystko ale dziś piszę o zwykłych problemach.

                Jesteś w stanie wymienić polskiego artystę światowego formatu (ostatnie 20-to lecie)?

                Płacimy podatki na kulturę. Na co dokładnie nie wie nikt. Zwolnić ministra Zdrojewskiego.

                (Janda bez układów budowanych przez 50 lat byłaby zerem (nie w pejoratywnym lecz matematycznym znaczeniu)).

  4. Roman Strokosz
    Marzec 29, 2011 o 11:36:39 | #16

    Zaczne dosc obcesowo od powiedzonka …”JAK SIE MA TAKA SZTUKE PRZED SOBA, TO TRUDNO KULTURE ZACHOWAC”…
    Do czego pije, zapytasz Romskey?
    Odpowiadam wiec tymi slowy.
    Kultura i sztuka danego narodu jest jego reprezentacja, lecz nieco zatuszowana.Za parawanem wielkich osiagniec w sferze kultury io sztuki mamy w wiekszosci do czynienia z indywidualnosciami wielkiego formatu, ktore stworzyly i tworza parawan, za ktorym jest to, co czestokroc rumieniec wstydu wypala na naszych rumiencach.
    Jak zderzyc wielkich tej sfery z kibolami na stadionach i tym, co sie dzieje w tzw. nizszym swiadku spolecznej egzystencji – czestokroc postrzeganym poza granicami kraju – to nie chce sie dalej na ten temat dyskutowac.
    slusznie zauwazyles, ze kultura i sztuka jest nosnikiem pewnej sily i manier, ktorych powinni sie uczyc polityc. Innymi slowy zalecane byloby dla swiata polityki czesciej uczestniczyc w tzw. kulturalnym odchamianiu sie.
    Czyzby Tusk przystal na to jako pierwszy?
    Dobrze, ze w tym sniadaniowym teatryku nie bylo Dody czy temu podobnych wypryskow polskiej kultury.
    No ale bez zlosliwosci!
    Zalozenie nader sluszne, aby zainwestowac w wykorzystanie prawdziwej kultury na rzecz odchamienia reszty spolecznosci od moherowych szeregow Radia Maryja po najwyzsze szczeble wladzy.Cos w tym jest.Zastanawiam sie jednak czy przykladowo Jaroslaw Kaczynski wie z czego sklada sie Opera, czy ile czesci ma koncert fortepianowy czy skrzypcowy, co to jest symfonia?On chyba dobrze gra na cymbalkach i ga rzebieniu przelozonym gazetowym papierem najlepiej z Gazety PL.
    Interesuje mnie tez wrazliwosc na muzyke dosc niekonwencjonalna z jaka mamy do czynienia np. na koncertach Warszawska Jesien?
    Trzeb chyba tych bufonow, becwalow,cymbalistow zaprowadzic za raczke np.na recital Krystiana Zimmermana, a pozniej zobaczymy, kto pojdzie do baru, a kto zadowolony pojedzie do domu?
    Zarty na bok, ale choroba spoleczna zwyrodnienia, znieczulicy, nietolerancji chamstwa pospulstwa, arogancji zatacza coraz szersze kregi, a na to tabletek jeszcze nikt nie wymyslil.

    • Marzec 29, 2011 o 15:21:06 | #17

      Kultura odchamia a społeczeństwo zebrało wielkie baty w ciągu ostatnich lat. Fajnie że wspomniałeś o tym że kultura mogłaby przykryć występy kibiców. Przy stanie mediów to trudne ale wykonalne gdyż kultura niesie się doskonale po za mediami. Muzyka łagodzi obyczaje – politycy już sobie to załatwili i chadzają do opery. Czas na społeczeństwo.

  5. Roman Strokosz
    Marzec 29, 2011 o 14:27:50 | #18

    Drogi Przyajcielu Romskey !

    Odrebnym zagadnieniem jest funkcjonowanie sfery kultury i sztuki, srodkow jej krzewienia, wychowywania spoleczenstwa w tzw. dobrym samku, wrazliwosci.
    kiedy ostatnio bylem w Polsce, poszedelme na koncert symfoniczy WOSPRiT w Katowicach. Najlepsza polska orkiestra symfoniczna, wspaniali solisci operowi i co? A no wlasnie widownia zajet w niespelne trzech czwartych – a widownia wcale nie taka duza.
    W Wroclawiu wystepowali jacys milosnicy Rap-u rodem z Gorzowa Wlkp. Tlumy o calym przekroju wiekowym jak na dobrym wiecu!.
    Zawsze podczas wizyt w Polsce musze zaliczyc jaka galerie czy teatr – pod tym wzgledem zakopuje sie na kilka dni w Krakowie i co? A no Waszmosc Dobrodzieju SZOK! Pustki, ignorancja uroczystosci koncertu czy dobrego teatru, czyli publicznosc ubrana hm,! moze przemilcze tean watek? Mam porownanie do LaScali w Mediolanie czy Vienna Philharmonic, Czy Viena Stadts Opera, dalej blizej mojemu nowojorksich scenach i teatrach.widok elegancko ubranych wrecz odswietnie ludzi jest czyms powszechnym.To okazanie szacunku i uznania miedzy innymi dla odtworcow/wykonawcow. To jakis element kultury bycia.
    Mowisz o regionalnych domach kultury a srodki finansowe? Obciach, to to buydzetowka, ktorej trzeba obcinac, wiec jestemsmy w tym samym miejscu i szykujemy sie na uwsteczniajacty krok.
    Badzmy realistami. Polska za minione 20 lat zagubila sie,rozproszyla w niojakosci, nicosci, tumiwisizmie itd itp. Cos w rodzaju agonii.

    • Marzec 29, 2011 o 14:38:32 | #19

      Już spieszę do Ciebie Romanie (eine moment)

      • Roman Strokosz
        Marzec 29, 2011 o 15:07:57 | #20

        Ein moment, deas ist nein problem Mine Liebe Commerade

    • Marzec 29, 2011 o 14:50:04 | #21

      Musisz mnie koniecznie poinstruować Romanie, jak Stany Zjednoczone dotują kulturę. Np. film czy muzykę, np. Madonny. Baaardzo jestem tego ciekawy.

      • Roman Strokosz
        Marzec 29, 2011 o 15:06:29 | #22

        Andy !
        Nikt niczego nie dotuje!
        Srodki finansowe to reklama, sponsoring, sprzedaz biletow, aukcje
        Uczelnie artystyczne platne.Kazdy student dostaje od wladz stanowych kredyt w jakiejs Unii kredytowej, ktory pokrywa koszty studiow tj. srednio 35 tys. dolarow rocznie. Po skonczeniu studiow od dnia podjecia pracy zarobkowej byly student zobowiazany jest do splaty kredytu na anuka, w zamian ma znaczne ulgi podatkowe. Termin splaty kredytu jest do wynegocjonowania i nikt nikogo nie przypiera do sciany. Sam przez to wiele lat temu przeszedlem a teraz moj starszy syn to przezywa.
        Kredyt moze uzyskac student ktory udowodnic tzw. raportami podatkowymi, ze pochodzi z rodziny o dochodach nie przekraczajacych anna sume srednio na glowe rodziny w danym roku. Studenci z bogatych domow placa za wszystko bez ulg z kieszeni swoich rodzicow.
        Kredyt jest uzalezniony i weryfikowany kazdy rok z wynikami studiow studenta. Jesli ktos ma probl,my z zaliczaniem roku – moze spotkac sie z przykrosciami lub omowa dalszego finansowania.
        Wzzystko jest proste i przejzyste i studenci sie ucza a nie wlocza. Szanuja kazdy czas oddany na nauke i oddaja sie temu bez reszty.
        Ja studiowalem Commercial Law mimo wyzszego wyksztalcenia ekonomicznego wywiezionego z Polski. Powiem Ci szczerze, ze ten bat finansowy powodowal niejednokrotnie ze zalowalem ze doba ma tylko 24 godziny.
        Coskolwiek dofinansowuje sie z budzetu stanowego czy miejsckiego, ale sa to sumy 10 raz aweryfikowane, analizowane i szczodrze sprawdzane pod wzgledem wykorzystania.

      • Marzec 29, 2011 o 15:08:15 | #23

        Stany nie ograniczają rozwoju a ten opiera się na istniejącym kapitale. My kapitału nie posiadamy i tylko dlatego warto dotować lub znosić bariery.

    • Marzec 29, 2011 o 15:46:37 | #24

      A to jest akurat problem po części pokomunistyczny i po części bogoojczyźniany. W naszych świadomościach umocowano pewne ‘standardy myślowe”. Kultura = Opera.
      Kultura to przecież dorobek społeczny, elity są jedynie cząstką tego mechanizmu.

      Sale koncertowe świecą pustkami z kilku powodów. Słabej promocji, wysokich cen, często lichego bo rzekomo komercyjnego repertuaru. Jednak nie można pominąć tego że kulturę mamy w ‘głębokim poważaniu’.
      W stanach sale wypełniają często ludzie którzy aspirują do ‘klasy wyższej’. Nowy York to bardzo ciekawe miejsce pod tym względem. W Polsce na jednego Stokłosę przypada 100 tys tych którzy nie spełniają norm klasy średniej i nawet do niej nie aspirują. Oni nie zapełnią LaScali.

      Być może napotykamy w Polsce również problem odziedziczony po komunie czyli społeczeństwa ‘bezklasowego’. Weźmy np. klasę polityczną elita czy noworysze z byłego USRR ?

      • Marzec 29, 2011 o 16:22:11 | #25

        I tu jest sedno prob lemu Romskeyu.
        Mentalność. mentalności dotacje nie załatwią.
        Moje dąsanie się nie wynika bynajmniej z tego, ze siedzę na rencie. Gdybym z tego powodu miał się dąsać, moje dąsy dotyczyłyby wysokości moich dochodów z renty a nie innych spraw.
        Piszesz, że miałem za komuny powalające warunki rozwoju? no, to coś nowego, zaiste! Nie sądzisz, że absolwentów np. reżyserii albo aktorstwa jest po prostu za dużo? Że chca teatr założyć? Jak mają pomysł to założa, znajdą – przekonają sponsora i założą. A bez sponsora to od państwa, w końcu trzeba tych reżyserów gdzieś upchać. Gdzie? Może we Włoszczowej? Peron już jest, przyda się teatr. I gospodynie domowe się “ukulturalnią”.
        Romskey
        Wolny rynek polega na szarpaniu się. Jesli coś Ci nie idzie, to znaczy, ze albo źle coś robisz, albo nie to, co powinieneś, albo masz za mało determinacji w obliczu rzeczywistych (przecież tego nie kwestionuję) trudności, u nas większych niż gdzie indziej. Często wniosek jest taki, ze powinieneś spróbowac czegoś innego. Wie o tym ogromna rzesz tych, którzy zbankrutowali, którym się nie powiodło, którzy przegrali z konkurencją i którzy spróbowali czegoś innego, i znów czegoś innego, w końcu z sukcesem. CAŁA MASA JEST TAKICH LUDZI. Że szkoda czasu, szkoda, jasne , że szkoda. Ale wytrwałośc popłaca i kształtuje. Przede wszystkim uczy na własnych błędach. Ci ludzie, kiedy bankrutowali i się szarpali tez psioczyli na wszystko wokoło. Kiedy odnieśli sukces, przestali. Po prostu sa silniejsi.

        • Marzec 29, 2011 o 16:35:39 | #26

          Masz po prostu niezdrowy uraz do mówiących i piszących o wadach systemu w okresie w którym kibicujesz danej drużynie.
          Niestety propaganda sukcesu odstaje od rzeczywistości. Nie piszę na złość Andemu czy PO lecz tylko po to aby zainteresować ludzi co być może przyniesie jakieś pozytywne skutki. Liczę na to że może politycy zainteresują się – podobno zależy im w gorącym okresie na głosach.
          Możesz mnie zagadać, wygrać słowną potyczkę i możemy sobie żyć w wygładzonej fikcji. Jutro jednak temat wróci a wtedy powiem : wspominałem o tym lecz Andy przekonał mnie że to bzdura.

          Nie rozumiem po prostu Twojej postawy.
          Dodam że o dwóch grzechach głównych PO do których przyznaje się dziś Tusk również pisałem i to obficie. Wiesz dlaczego nic z tym nie robił ? Pewnie dlatego że czytał takie dialogi jak nasze i bardziej przekonywało go Twoje zdanie które oznacza zdecydowanie mniej roboty (właściwie jej brak)

          • Marzec 29, 2011 o 16:39:50 | #27

            Nie kibicuję PO.Chociaż niekiedy ataki bez obrony uważam za niegodne, dlatego próbuję bronić rządu, w myśl zasady “z pustegi i Salomon…”

            • Marzec 29, 2011 o 16:43:38 | #28

              Jakie ataki ? Że społeczeństwo nam dziczeje ? Że jest niedoinformowane ?

              Na kogo ataki ?

  6. Marzec 29, 2011 o 16:22:34 | #29

    Zakończyłem swoją dyskusję.

  7. cenobita
    Marzec 29, 2011 o 16:46:10 | #30

    Systemowe dotowanie kultury to najlepszy sposób na wyrzucanie pieniędzy.
    Komuna dotowała kulturę i jakichś wybitnych, masowych osiągnięć w skali światowej czy europejskiej nie mamy, prócz wianuszka “twórców” z wyciągniętymi łapami wokół TVP i beznesplanów filmowych zakładających, że jak pójdą szkoły, to się zwróci.
    To, że się ludzie nie garną do szerokiej kultury to równiez skutek tamtego systemu – brak powszechnej oferty na odpowiednim poziomie, a na siłę ludzi nie zmusisz.
    Kto chce, znajdzie drogę.
    Jak masz fantazję, Romskey, możesz zmieniac świat przekazując 1% swojego podatku na jelenie na rykowisku, robiąc darowizny albo kup obraz jakiegos przyzwoitego młodego malarza – tak to sie robi, będzie miał na chleb i farby, a Ty byc może wartosciowy obraz na scianie.
    Może trafisz, bo kiedyś będzie sławny?
    Zainwestowałbyś w obraz malarza na pensji?

    Co do obciążeń twórców, to zgadzam się, że być może można ich potraktować inaczej niż spawacza czy piekarza, jednak z drugiej strony niby dlaczego?

    • Marzec 29, 2011 o 17:06:38 | #31

      Systemowe dotowanie kultury jest ale nie tylko małe ale upolitycznione a niekiedy złodziejskie. Nie wiem czy zauważyłeś to że w Polsce stosuje się prawie we wszystkich dziedzinach tylko jedną żydowska zasadę handlu “mały obrót – duży zysk”. Lepiej włożyć w Wajdę niż w sto wytwórni offowych. O pieniądze dla Wajdy nie trzeba się kłócić a jeszcze gdy Katyń albo inne powstanie ma być nakręcone ? Co z tego że nikt tego nie ogląda albo ogląda bo nie ma nic innego – sprzedaż biletów odbywa się i tak przez zakłady pracy. Na off ciągną stada a gdyby nie ceny biletów lub wyższe nagrody byłyby tabuny.

      Praktycznie wszyscy znani dziś celebryci pochodzą w linii prostej lub są potomkami gwiazd przeszłego ustroju. Nasze czasy przyniosły jedynie dwa osiągnięcia Dodę i Behemotha. Dlaczego nie mamy wysypu Lady Panków, Maanamów, Perfectów ? Dlatego że ci którzy powstają nie są konkurencyjni i nie chodzi o poziom lecz możliwości rozwoju. Kultura to dorobek społeczny, ludzki – a nie ilość wyprodukowanych śrubek. Jan A.P. Kaczmarek – Polak , tworzy muzykę do filmów. W Polsce był cieniem – dziś jest dumą.

      Dlaczego nie możemy zwiększyć szans w Polsce ?
      Wiesz ile dotacji otrzymała Niemka która wymyśliła sposób na wypiek bułek które nie mają ‘spodu’ tylko dwie góry ? Argumentem za przyznaniem środków było to że ludzie przy śniadaniu często kłócą się o to kto będzie miał górę a kto dół.
      Blisko 30 tys euro. Polak gdy myśli o wynalazczości od razu kieruje uwagę w stronę kolonizacji księżyców Plutona.
      Mam nadzieję że przykład nie jest trudny do przełożenia na temat dzisiejszej ‘pogadanki’ ;)

      • cenobita
        Marzec 29, 2011 o 17:17:55 | #32

        “…Kultura to dorobek społeczny, ludzki – a nie ilość wyprodukowanych śrubek…”

        Zgadza się, dlatego nie da się finansować kultury jak fabryki srubek i zaplanować produkcji kulturalnej wartości dodanej ;)
        Coś tam wyprodukują ale co to będzie i za ile?

        • Marzec 29, 2011 o 17:21:45 | #33

          Dlatego też nie proponuję wręczania walizek z pieniędzmi (co zresztą dziś nawet ma miejsce choć nie w powszechnym obiegu). Chodzi mi o stworzenie podwalin pod tą całą maszynerię. Tusk tworzy infrastrukturę a ja chcę tworzyć kierowców i pobudzić produkcję samochodów.
          Jakoś tak:)

      • cenobita
        Marzec 29, 2011 o 17:20:56 | #34

        Ps.
        Jan AP Kaczmarek nie był w Polsce takim cieniem, w Hollywood znalazł się już ze spektakularnym dorobkiem swojej twórczości w Orkiestrze Ósmego Dnia.
        Byłem kiedyś w Poznaniu na ich koncercie.

        • Marzec 29, 2011 o 17:24:28 | #35

          Co byłoby gdyby nie spotkał A.Holland ? Kaczmarek jest jednym z wielu, akurat przyszedł mi do głowy. Ale np. jak wygląda kwestia stypendiów ? Promowanie polskich talentów za granicą ?
          Na promocję państw przeznacza się biliony euro. Wajda nie wygląda bogato więc chyba zarabiają producenci witryn ministerstwa kultury;)

        • cenobita
          Marzec 29, 2011 o 17:26:47 | #36

          …i znów PS.
          Grał wtedy głównie na fidoli fishera – niesamowity instument i niesamowita, piękna muzyka.
          Słychać tutaj, tylko to znalazłem;

  8. Marzec 29, 2011 o 18:08:19 | #38

    Rzeczpospolita reklamuje nowy cykl. Typowa polska ornamentyka.

  9. maxi
    Marzec 29, 2011 o 18:58:54 | #39

    Oczywiście, że należy wspierać kulturę, bo to najlepsze lekarstwo na zdziczenie obyczajów i bezmyślny wyścig szczurów. Pytanie tylko skąd na to wziąć?
    Otóż rozwiązanie jest bardzo proste. Niech dzicz kiblowa wspiera rozwój kultury – trzeba ich łupić takimi grzywnami, żeby wystarczyło na dotowanie wszelkich ośrodków kulturalnych, aż do skutku. Proponuję jeszcze pogonić to towarzystwo do robót publicznych, a okaże się, że plany rozbudowy dróg i stadionów zostaną zrealizowane w 100%.

    • Marzec 29, 2011 o 19:04:31 | #40

      Kibole żeby pospłacać kolegia będą musieli obrobić więcej staruszek. Ale z drugiej strony jest ustawa Kwiatkowskiego o prawach broniących… no może coś wyjść.

      Poważnie rzecz zacząłbym od znoszenia barier, zwiększenia informacji i .. większa kontrola dotacji.

      • maxi
        Marzec 29, 2011 o 19:12:39 | #41

        Naprawdę myślę tak poważnie. Nie stać ich na płacenie grzywny, to pogonić do przymusowych robót, wysłać komornika i zlicytować wszystko co mają.

        Dlaczego w tym kraju prawo jest bezwzględne tylko wobec tych, którzy mają jakieś ambicje i próbują na przekór wszystkiemu i wszystkim rozwijać swój biznes?

        • Marzec 29, 2011 o 21:50:27 | #42

          Pewnie dlatego że ambitni są ambitni i skromni. O nich nie mówi się bo sami tego nie chcą…

  10. anirtak1
    Marzec 29, 2011 o 19:40:28 | #43

    muza……:):)

  11. Astrid
    Marzec 29, 2011 o 20:09:46 | #44

    Romskey, Twoja dyskusja z Andym była ciekawa i oczywiście tradycyjnie troszkę pokąsaliście się po nabiale. ;)
    Uważam, że w jakiś rozsądny sposób powinno się dotować kulturę, szczególnie jeśli chcemy powyławiać utalentowanych. Ale nie ma co się łudzić, że w ten sposób odciągniemy kiboli od rozrób, ci ludzie potrzebują ekstremalnych wrażeń i żadna kultura, czy to niska czy wysoka tego im nie zapewni.
    Romskey, co sądzisz o PISF? Jest obowiązkowo szczodrze dotowany przez m.in. stacje komercyjne i specjalnych cudów, jeśli chodzi o osiągnięcia kinematograficzne, nie ma. Już się pojawiły układziki, wielu młodych zdolnych nie może się przebić ze swoimi scenariuszami.

    • Tetryk56
      Marzec 29, 2011 o 20:39:13 | #45

      Dziś w Trójce słyszałem akurat o facecie, któremu PISF pomógł: http://wszystko.net

    • Marzec 29, 2011 o 21:03:44 | #47

      Witaj Astrid;)
      Andy chyba po prostu lubi dyskusję nawet gdy jest ona niespecjalnie twórcza. Dotacje (w tym z UE) to przecież środki z których należy rozliczać się, są to środki docelowe – nie można z nich przyznać sobie wypłaty no chyba że ma się utalentowanego księgowego.
      Odciąganie kiboli to również nadinterpretacja. Tak jak w rozmowie z Romanem – można starać się stwarzać przeciwwagę dla wybryków – czyli mieć również osiągnięcia ‘pozastadionowe’. Tego nie widać jakoś i o tym piszę. Nie ma co jednak oszukiwać się w tym że oprócz zadymy na meczu niewiele tym ludziom polska kraina oferuje.

      O PISF wypowiadać się nie chcę gdyż niewiele wiem. To co podaje Tetryk jest bardziej krzepiące;)

      • Astrid
        Marzec 29, 2011 o 21:37:11 | #48

        A co polska kraina oferuje Tobie albo mnie? A przecież nie idziemy z mieczem samurajskim na ustawkę tylko próbujemy żyć po ludzku nie szkodząc nikomu. Nie mam w życiu słodko, też jestem na dorobku i zaczyna mnie normalnie wkurzać jak słyszę usprawiedliwanie kiboli, że biedaczek z nudów sobie podymił, a potem zniszczenia i straty na setki tysięcy złotych. Nie za dużo wyrozumiałości?

        • Marzec 29, 2011 o 21:42:16 | #49

          My mamy internet i brak zarzutów prokuratorskich;) A co do ‘opieki’ no to społeczeństwo tak właściwie działa – pomaga jednostkom słabszym , zagubionym, chorym itd. itp.

          Znam wielu kibiców – tak na swój sposób oni też starają się jakoś żyć. Myślę że we wzajemnym szacunku na linii ‘państwo-kibice’ jest podobnie. “Ruch” kibolski nie jest związany stricte ze sportem. To sposób życia. To o czymś mówi..

          • Astrid
            Marzec 29, 2011 o 21:52:55 | #50

            Fakt, mamy internet, nie da się zaprzeczyć. Pluję krwią, by na ten internet starczyło kasy.
            Może prościej będzie wywalić laptopa przez okno i pójść napadać na staruszki? ;)

            • Marzec 29, 2011 o 21:58:24 | #51

              Pewnie, dostaniesz dofinansowanie, obejmą Cię programem resocjalizacji i laptopa kupią a internet opłacą.

              Kiedyś miałem podobne dylematy związane z domami dziecka. Trochę dziwnie wyglądały środki dla rodzin normalnych a trochę inaczej na wychowanków.
              Nie chcę być źle zrozumiany więc dodam że nie chodzi mi o to że wychowankowie mają za dużo, to przyzwoici ludzie mają za mało.

            • Tetryk56
              Marzec 29, 2011 o 22:01:28 | #52

              - Panie Raskolnikow, dla 30-tu kopiejek zarąbał pan staruszkę? Toż to wstyd, nie po bożemu, nielzja…
              -Wstyd, tak, masz pan rację. Ale popatrz pan z innej strony: trzy staruszki, i już byłby rubelek!

  12. Marzec 29, 2011 o 21:30:27 | #54

    PISF :

    Znalazłem opinię z bloga Polityki : http://film.blog.polityka.pl/2011/03/24/i-nie-zmienia-sie-nic-czyli-pisfu-ekspertyzy/
    ============================
    Zasada jest prosta. By w Polsce nakręcić film z prawdziwego zdarzenia, trzeba się zwrócić o dofinansowanie w Polskim Instytucie Sztuki Filmowej. By je uzyskać, konieczna jest pozytywna opinia tzw. ekspertów, którzy oceniają zaprezentowany im scenariusz, wizję i wszelkie materiały dodatkowe pod kątem artystycznym i merytorycznym. Tak to ma przynajmniej wyglądać w praktyce. Jak jest naprawdę? Ocena najnowszego projektu Przemysława Wojcieszka przez ekspertów PISFu rodzi jedną tylko konkluzję: polska kinematografia tak długo trwać będzie w stagnacji, jak długo decydować o niej będzie krąg uprzywilejowanych.

    ================================
    Można powiedzieć że jest to lobbowanie ze strony autora artykułu ale czy można odróżnić dziś lobbowanie od znawstwa ? Jeśli nie to tym bardziej ‘szacownym komisjom’ warto przyglądać się.
    W grę wchodzi statystyka i np. takie pytania jak : dlaczego polski program przyjmowania głoszeń działa etapami a polsko niemiecki przyjmuje zgłoszenia w trybie ciągłym ? Myślę że to są już szczegóły.
    Można stworzyć algorytm oceny oparty na takich danych jak : środki wydane, produkcje udane, produkcje niezakończone, sukcesy komercyjne, sukcesy prestiżowe. Obliczyć ‘działalność’ i stwierdzić czy trzeba szukać innej ekipy, ‘rozdzielni środków’ czy algorytmu. (ciekawe jest również to że jako dziedzina o łatwiejszej drodze do sfinansowania to filmy historyczne – czy Polacy czują niedosyt filmów historycznych ? Myślę że oprócz telenowel tylko takie się kręci)

    Osobiście chciałbym aby taki PISF działał w każdym nawet niewielkim mieście. Coś w kierunku rozwoju ‘regionalnego’ planuje ministerstwo kultury i martyrologii narodowej.

  13. Marzec 29, 2011 o 22:16:57 | #55

    Czytajcie

    (nie o kulturze ale ogólnie działalności)

    (rok 2007)
    W ubiegłym roku blisko 44 tysięcy Polaków zarejestrowało własne firmy w Niemczech – wynika z danych opublikowanych przez Koloński Instytut Gospodarki (IWD Köln) – informuje “Gazeta Wyborcza”. Co ciekawe, polscy przedsiębiorcy wyprzedzili w tym względzie znanych z talentów biznesowych Turków, często posiadających obywatelstwo niemieckie, którzy w tym samym okresie założyli ok. 17 tysięcy firm. Polacy stanowią jedynie 0,4% mieszkańców Niemiec. Tomasz Urbański z Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP w Berlinie, powiedział, że nieoficjalna liczba polskich firm w Niemczech sięga 100 tys.: 80% z nich to firmy jednoosobowe, a resztę stanowią spółki z ograniczoną odpowiedzialnością GmbH. Nieliczne są natomiast wielkie spółki, jak Orlen Deutschland. Większość firm to spółki z branży budowlanej, reszta to handel i usługi. Polacy zakładają w Niemczech coraz więcej firm zaawansowanych technologicznie, elektrotechnicznych i informatycznych. Tak duża liczba polskich spółek zakładanych za Odrą wynika z łatwiejszej niż w naszym kraju procedury zarejestrowania firmy i prostszego i stabilnego systemu podatkowego. Firmą można zarejestrować w jeden dzień, przy czym koszt rejestracji firmy jednoosobowej w Berlinie to 26 euro. Rozliczenia z podatku dochodowego dokonuje się raz w roku, więc można lepiej strategicznie planować swoją działalność. Do ułatwień należy też wspieranie przez Niemców początkujących przedsiębiorców tańszymi kredytami lub ulgami podatkowymi, o ile nie osiągają oni określonego poziomu obrotów. Nie wiadomo, czy długo potrwa boom na zakładanie polskich firm na terenie Niemiec, ale otwieranie rynku pracy przez Niemców może spowodować, że wiele osób będzie przechodziło na etat. Od 1 listopada w Niemczech mogą pracować polscy inżynierowie, a właśnie oni są poszukiwani dla koncernów samochodowych i zakładów produkujących elektronikę. W Niemczech braki kadrowe ma ok. 1/4 niemieckich przesiębiorstw. W najbliższych latach liczba polskich firm powinna nadal rosnąć. Przykładowo, w Berlinie jest wciąż zapotrzebowanie na polskie restauracje czy sklepy z polską żywnością. Mimo że wielu Polaków odnosi sukces na niemieckim rynku, to jednak nie wszystkim się udaje. Należy wówczas pamiętać, by rezygnując z interesu, zgłosić zakończenie działalności.

  1. Marzec 29, 2011 o 06:50:23 | #1

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.